Witam o poranku!
Ale dziś u nas mgliście, samo mleko za oknem.
Jeśli chodzi o opryszczkę to jak się raz zachoruje to niestety jest się już nosicielem i ponowne zachorowanie to tylko kwestia czasu, wystarczy spadek odporności czy kontakt z kimś akurat wysypanym. Mnie wysypuje przynajmniej raz do roku. Na szczęście moje dzieci się nigdy nie zaraziły. Ja to ogólnie dzieci swoje czy cudze staram się nie całować wogóle w rączki i okolice buźki. Ja to zawsze cmokam maleństwa w brzuszki i stópki a starszaki w środek głowy.
Z sterylnością trzeba uważać bo łatwo popaść w skrajności. Podam prosty przykład. Gdy urodziła się moja starsza córeczka położna podczas wizyty patronażowej podpowiedziała nam aby po zrobionej kupce najlepiej pupkę obmyć pod bieżącą wodą. Tak wiec robiliśmy, obmywaliśmy ją kilka razy dziennie + kremiki+ plus konieczne wieczorne kąpanie. Po jakimś czasie młoda zaczęła mieć mocne odparzenia miedzy nóżkami i na pupce. Musieliśmy to zwalczać silnymi sterydami. Byłam w szoku bo przecież tak dbaliśmy o higenę. Dopiero wtedy się dowiedzieliśmy że wybiliśmy nie tylko te złe bakterie ale tez te dobre, czyli naturalną florę bakteryjną. Męczyliśmy się trzy lata . Przy drugim dziecku już był zdrowy rozsądek. Kąpiel 3 razy w tygodniu, podcieranie pupy papierem i mokrymi chusteczkami. Obmywanie tylko w przypadku dużej kupki pod paszki i na plecki. Córka nigdy nie miała żadnych problemów. Dlatego zawsze trzeba znaleźć złoty środek.