Dziewczyny bardzo wam dziekuje za wszystkie wpisy! Nie chcialam tutaj smucic, bo to nie ten watek ale jakos tak sie zwiazalam z listopadowkami

Mam nadzieje, ze bedzie lepiej, chcialabym tylko szybko sie otrzasnac i znowu zaczac staranka...
Pałeczkaa, jak czytam co napisalas to az sie usmiechnelam...

Wiesz, ja nikomu w sumie nie powiedzialam o ciazy, rodzicom i kilku osobom spoza rodziny- przyjaciolce mojej mamy i moim dobrym kolezankom....wlasnie po to, zeby nie zapeszac, robilam jakies ukrywajki, nie wiem po co nawet w sumie. Przeciez poronienie to nie wstyd ale jakos tak nie chcialam zeby w razie czego ludzie patrzyli na mnie i mowili "a ta to taka biedna bo poronila". I to samo myslenie jak juz powiedzialam komus ze teraz to sie napewno cos stanie bo powiedzialam, a jakbym nie powiedziala to by bylo ok. Idiotyzm, z tym tez mi ciezko walczyc. Czasem czuje sie jak jakas zaboboniara ktora wierzy ze jak przejdzie pod drabina to bedzie nieszczescie.
Mam tylko nadzieje, ze moj organizm nie reaguja w ten sposob na ciaze i ze nastepnym razem bedzie juz ok. Niby fajnie bo wiem ze potrafie zajsc ale co z tego jak nie potrafie donosic. Mam sto mysli na minute w glowie ehhh przepraszam dziewczyny za te moje wypociny ale komus potrzebowalam sie wygadac

(((