No właśnie, dlatego szkoda mi zbyt dużej kasy wywalać. Każde dziecko jest inne i nie wiadomo co mu podpasuje. Mój synek akurat lubił bujaczek ale drugi syn może mieć inne preferencje.
Piszecie o ruchach dzieci - ja też już czuję tak jakby mi się jakaś myszka tam kotłowała.
I nie stresuję się brakiem ruchów bo w pierwszej ciąży, nawet już bardzo zaawansowanej, mój dzidziuś nie był zbyt ruchliwy. Potrafiłam czuć ruchy 2x dziennie jak się podczas posiłku ożywiał. Kopniaki w żebra znam tylko z opowiadań. Nawet KTG zajmowało mi godzinę gdzie inne dziewczyny robiły to w 15min. Położne stukały i pukały w ten mój brzuch żeby się Jaśnie Pan raczył ruszyć. A teraz mam zdrowego i energicznego urwisa.