reklama

Listopadowe mamy 2016

Mój mąż po jakimś czasie przestał w ogóle słyszeć, że Zuzia się budzi. Pierwsze dwa tygodnie spalismy osobno, mnie wygodniej byłoby na narożniku jak byłam po cc. Po tygodniu przeniosłam sie do sypialni. Łóżeczko było przy łóżku, ale wstawać trzeba było. Po cc jednak sobie nie wyobrażam kursowania do innego pokoju.
Po roku Zuzia poszła do swojego pokoju razem z łóżeczkiem, bo w końcu go wtedy wykończyliśmy. Wcześniej był tam skład wszystkiego.
Teraz zobacze jak bedzie z dostawką. Miejsca na łóżeczko po prostu w sypialni nie mam, więc jak dzidek wzrośnie z dostawki to będziemy kombinować jak przemeblować pokoik Zuzi.

Co do wyspania czy nie, to jeszcze niedawno budziła mnie Zu na cyca i mój organizm chyba wciąż jest na trybie, który nie potrzebuje dużej ilości snu.

Keejti co do butelki to jak komu wygodnie i nic nikomu do tego. Ja jestem za kp, jeśli chodzi o mnie oczywiście, bo bym zginęła w tych smoczkach i butelkach. Dla mnie kp to po prostu wygodna. Oczywiście butelki w pogotowiu też mam.

Emalkadream w Rzeszowie wczoraj była mega burza i padało całą noc. Teraz bym sobie na spacer taki podeszczowy poszła.

Napisane na SM-G920F w aplikacji Forum BabyBoom
 
reklama
Dzień dobry :) u mnie na początek też malutki z nami w pokoju a z czasem go przeniose do drugiego pokoju

Keejti znam wiele dziewczyn co na noc wola butelkę dac bo dziecko rzadziej się budzi , zobaczę jak to u mnie wyjdzie na razie wolę nie planować tago za bardzo bo nawet nie wiem jak będę z pokarmem stać

Ja też muszę pomyśleć o śniadaniu a ciezko, wczoraj juz nutelle zakupilam bo na nic kompletnie nie mialam ochoty, możecie się śmiać ale nie raz w momentach kryzysu ze jak już na prawdę nie wiedziałam co zjeść a wiedziałam że muszę już to gotowałam sobie grysik na mleku byle by coś zjeść
 
Co do butli, to nie dawałam, tylko herbatkę koperkową w butelce, ew. moje mleko jak musiałam gdzieś wyjść. A ta butla to w sensie, że odciągnięte mleko mamy , czy mm? Nie krytykuję tego, bo karmienie to indywidualna sprawa i tak naprawdę każda sama decyduje co jej odpowiada. Mam typowo butelkowych też absolutnie nie potępiam.

Gaga- jak gotuję moim dzieciakom kaszę mannę, to porcję zawsze zostawiam dla siebie;-) ;) Dla mnie to smak dzieciństwa i chyba już zawsze będę lubiła taki grysik.

Taka ciekawostka- weszłam na stronę szpitala Ujastek, w którym będę rodziła, a tam informacja o dostępnym domowym KTG. Dopiero o tym w telewizji trąbili, a już jest dostępne. Jest dla mam od 36 tyg. Podpinasz się w domu jak coś Cię niepokoi lub np. 2-3 razy dziennie bez żadnych objawów, wynik zostaje automatycznie przesłany do szpitala. Oni analizują akcję serca dziecka oraz ewentualne skurcze macicy i albo wysyłają na ten aparacik info zwrotne, że wszystko ok. , albo oddzwaniają. Fajna sprawa, a koszt 149 zł/tyg
 
Ostatnia edycja:
Z tym karmieniem to tez indywidualna sprawa, zycie wszystko weryfikuje. Każda mama swiafomie podeuje decyzje i nikogo nie należy oceniać. Chciałam karmić piersią, ale.., Moje dziecko strasznie ulewało, wiec przeważnie sciagalam swoje mleko i dodawałam zagęszczacz Nutrition. Nie mogłam mieć w piersiach mleka dłużej niz 3-4 godziny bo wyłam z bólu. Wiec tak czy siak musiałam w nocy ściągać nawet jak maz chciał mi pomoc zebym odpoczęła i wstawał w nocy nakarmić.
Jak pojechałam na miasto pozałatwiać jakies tam sprawy to biegiem wracałam bo mi piersi rozsadzało. Dla mnie karmienie piersią to była udręka. A ze moj syn okazał sie uczulony ma mleko to karmiłam tylko 4 miesiące i przeszłam na mm na receptę.


Sent from my iPhone using Forum BabyBoom mobile app
 
Ostatnia edycja:
U mnie od kilku dni codziennie burze, a dalej duchota i upał.

Co do pulsu, to na ogół mam 70-80 z hakiem i do tego niskie ciśnienie, więc może dlatego puls jak na ciążę prawidłowy? Kołatanie serca mam od wielu lat już, na pewno ponad 10, nigdy nie dostałam skierowania do kardiologa, jeden lekarz wmawiał mi, że to z nerwów, drugi kilka razy zrobił ekg, ale sam mówił, że żeby coś wyszło, to musiałabym mieć akurat w trakcie badania to kołatanie i że mogę odpłatnie sobie echo zrobić, ale tak wyszło, że nie zrobiłam. Czasem tak mam rzeczywiście jak sie zdenerwuję albo po wysiłku, ale czasem zupełnie bez przyczyny, siedzę sobie spokojnie, coś czytam czy oglądam, a tu nagle wali. Poza tym żadnych dolegliwości typu ściskanie czy ból, więc przestałam jakos o tym myśleć.

Diabliczka, ja też Cię podziwiam, bo mam do usunięcia 3 ósemki i nie mogę się zdecydować :([

Mamo czwórki, o zrostach nic nie słyszałam, tylko gin mi mówiła, że bezpieczniej po cc jak łożysko jest na tylnej scianie, bo nie ma zagrożenia, że wrośnie w bliznę po cc.

Co do obciążenia glukozą, to podobno na Zachodzie nie wszędzie robią, bo uznają to badanie za zbyt obciążające dla organizmu. Mnie teraz kłuli w palec przed wypiciem glukozy, żeby sprawdzić, czy mogę wypić, ale poprzednio od razu dali do picia.

Obrączkę noszę, ale tylko poza domem, od początku ściągam jak wracam. W poprzedniej ciąży chyba jakoś ok. 30tc przestałam zakładać, bo też palce mi puchły i się bałam.

Iza, moja w 24+6 ważyła 790g.

Basieńka, nie słuchaj nikogo i rób jak uważasz. Życie wszystko zweryfikuje i zawsze będziesz mogła coś zmienić, czy to przestawić łóżeczko, czy wziąć maleństwo do siebie, czy samej się przenieść do dziecięcego pokoju.
My ciągle śpimy z małą w pokoju, bo jakoś nie mogę jej z oczu spuścić, a do tego w pokoju docelowo dziecięcym mam składzik, tak jak było u Joasi;) W sierpniu planujemy go zrobić, ale nie wiem, jak to będzie z przeniesieniem tam... Z drugiej strony tutaj dwóch łózeczek też nie widzę... Zobaczymy jak to wyjdzie.
Do takich rad jestem jednak sceptycznie nastawiona, ludzie mają jakąś dziwną tendencję do pouczania przyszłych lub młodych mam, mnie też straszono, jak to będzie ciężko z maluchem, jak to w małżeństwie relacje się zmieniają na gorsze, częstsze kłótnie, w ogóle tak strasznie, wszystko się zmienia, najwięcej straszyli nas znajomi, którzy mieli 2-latka bodajże wtedy. Tak jakby oni byli tacy super i potrafili dawać sobie radę ze wszystkim, a my na pewno sobie nie poradzimy i będzie to droga przez mękę...
Wyszło jak wyszło, od początku co chwilę jakieś wizyty u lekarzy, rehabilitacja w poradniach, do tego kilka x dziennie w domu, kilka masaży dziennie, życie podporządkowane temu i co? I dajemy radę! Nic między nami się nie popsuło, jestem czasem bardzo zmęczona, ale nie mam dość i wcale nie pragnę, żeby ktoś ode mnie dziecko zabrał na cały dzień, żebym mogła gdzieś pójść bez niego czy "odpocząć", wręcz nie wyobrażam sobie, że mogłabym gdzieś pójść sama. Karmiłam mm i szczerze mam gdzieś, czy ktoś to potępia czy nie, teraz też będę karmić mm.
Wiele rzeczy robię po swojemu i nikomu nie musi się to podobać. A znajomi przestali zupełnie odzywać się w tym temacie, może zdali sobie sprawę, że tak naprawdę wcale nie mieli tak ciężko...
 
Milia póki nie jesteś w 3 trymestrze to idź jak najszybciej. Dostajesz znieczulenie i nic nie czujesz. Potem papka i szybko dochodzisz do siebie

Milia dokładnie! Ja jestem za kp bardzo i uwielbiam to ale nie mam schizy że ktoś karmi mm. Jedynie co mnie razi i śmieszy to osoby pouczające źle i nie mające zielonego pojęcia. ..
Każde dziecko jest inne,każda z Nas jest inna. To tak samo jak każdy człowiek nosi swój ciężar, dla jednego jest to pestka gdzie dla Niego to cios

Napisane na SM-G531F w aplikacji Forum BabyBoom
 
reklama
Diabliczka, co Ty, nie pójdę, nie mam odwagi :( Nie psują się, tylko musze je usunąć, bo ciasno sie robi dla innych zębów, ale też znieczulenia nie chcę teraz brać niepotrzebnie. Wiadomo, że jak trzeba to trzeba, ale jak można zaczekać, to wolę później... Muszę na macierzyńskim się zmobilizować...

Diabliczka, mi chodziło o takie codzienne życie... Dla nas to był ogromny cios, że Małgosia ma ZD i zdarzają się ciężkie chwile, zniechęcenie itp. Ale nasłuchałam się, że wszystko to wyzwanie... wyprawa na szczepienie, choć koleżanka zmotoryzowana była, to wielki problem, bo dziecko płacze, a potem marudne... Też to przechodzę i nie jest to największy problem... Zwykłe zakupy z małym dzieckiem to problem... "Siedzenie" z dzieckiem jest takie męczące... To, że świat zaczyna się kręcić wokół tego maluszka to też problem, bo wpływa destrukcyjnie na małżeństwo i życie towarzyskie... Takie i inne rzeczy słyszałam. A dla mnie to nie są problemy, po prostu. Zależy kto ma jakie priorytety. Ale też nikogo nie pouczam i nikomu jeszcze nie powiedziałam: "ciesz się, bo masz zdrowe dziecko i to jest najważniejsze", choć kilka razy miałam ochotę, ale ugryzłam się w jezyk...Jednak sama pouczania przez innych też nie toleruję. Teraz z kolei dobiega do mnie z innych stron, jak to ciężko z dwoma maluchami... Być może i mają rację, ale nie widzę powodów takiego straszenia, inni sobie z tym radzą, to i ja sobie poradzę, nie wiem, czy to ma zniechęcać do posiadania dzieci? Po prostu nie rozumiem motywów...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry