Z tym noszeniem to jest tak, że teraz nie noszę bo najmłodsza ma 4 lata, ale wcześniej były mniejsze odstępy między dziećmi i też nie miałam wyboru i nosiłam. Z resztą teraz też się zdarza, nawet wczoraj na placu zabaw Zosia się wywaliła, uderzyła w buzie i rozpłakała i oczywiście wołanie "na rączki" , no i jak jej nie wziąć jak po pierwsze żal mi jej było, a po drugie zaraz wszystkie plotkary osiedlowe by gadały, że wyrodna matka bo dziecka nie weźmie, a tłumaczenie na oczach kilku sąsiadek, że mama nie może bo ma dzidziusia w brzuszku nie wchodzi w grę.
linka - współczuję namolnego kuzyna. My mamy taką "mile widzianą" sąsiadkę, która do teściowej przychodzi. Jak siądzie- to 4 godz. potrafi u nas gościć, często późno wieczorem, na dodatek przesiadują w kuchni i nawet zjeść nie można.Mój się ostatnio wkurzył i w samych galotach ostatnio zaczął przy niej chodzić, moment się zebrała do domu.
Co do auta to my mamy właśnie 7 osobowego Forda S Maxa, ale za mały nam się wydaje, biorąc pod uwagę, że jeszcze dziecko dojdzie i myślimy nad jakimś 8+1