Lilith moja mama jest z trojaczek :-) i to ponad 50 lat temu było i to na wsi. To była sensacja. Spodziewali się, że będą blizniaki, ale trojaczki wyszły ma finishu dopiero.
Moja ciocia, siostra babci do niej jeździła i przywoziła newsy. Jak na wsi pytali co się urodziło, to mówiła, że córka, bo się obawiali czy dziewczyny przeżyją. Jak powiedziala dziadkowi, że trojaczki, to w tym czasie pracował z cepami i aż mu z rąk wypadły. Wbrew pozorom był to powód do zmartwienia. Ubrać trzy, wykarmić itd... ale mieli potem tanią siłę roboczą. Ot taka historia rodzinna.
To była trzecia ciąża chyba babci. Pierwsza dziewczynka zmarła 2 tygodnie po porodzie ponoć. Wujek ma delikatny rozszczep wargi. A z trojaczkami wszystko ok. Babcia miała grupę 0- , a dziadek +, więc może dlatego takie rzeczy się działy. Na szczęście moja mama odziedziczyla 0+, no i ja też.
Zagadką jest dla mnie co sie stało z ich siostrzyczką. Ja kojarzę, że w dzieciństwie chodziłam z ciocią na maleńki grób, mówiłam mamie ale ona nic nie wie. Wiem, że ciocia też poronila, ale nie wiem na jakim etapie, ale pewnie późno, bo sie jej coś tam porobilo i usuneli wszystko :-(
Oooo... zjadłabym gulasz z kaszą <3 ale u mnie dziś schabowy z mizerią.