Mycha nie szalej! Nie chce straszyc ale ja pierwszego plamienia dostalam z wysilku, jak wieszalam lampki na choinke... Wiec zaden wysilek, a polecialo. Od lezenia plackiem lekarze chyba odchodza bo w zasadzie moze to bardziej zaszkodzic podobno... Ale powaznie to uwazaj bo tu najgorszy jest wysilek, klekanie, podnoszenie rak i nog, schylanie sie... Trzeba byc ostroznym, ja do pobytu w szpitalu tez podchodzilam do tego a tylko to zrobie, tylko tamto... I sie zbieralo... Dopiero jak dziewczyna na lozku obok z przodujacym zalala sie krwia w nocy to dotarlo do mnie ze nie ma zartow... Co prawda jej sie szyjka skracala ale jednak bylam przerazona... Byla tez za to dziewczyna z centralnie przodujacym, a pod koniec ciazy brzeznie, donosila do 37tc ale od 21tc lezala w szpitalu bo ciagle miala plamienia, krwotoku zadnego. Historie z tymi lozyskami sa rozne, kazda inna...
Olakuba ciesze sie ze to juz final

Zamiast sie stresowac powinnas teraz wyluzowac i wykorzystac ostatnie dni odpoczynku

U mnie w zasadzie bez zmian, tez cisgle boli i ciezko mi nawet wstac, ale dzielnie odliczam... Dzisiaj 31+5...
A! Jeszczze jedno mycha, moze Cie pociesze. Ja jestem pedantka, podlodi myje 2-3 razy w tygodniu, okna praktycznie co miesiac, lazienke codziennie tak wizualnie, a raz w tygodniu generalnie, szafki w kuchni i indukcje non stop przecieram. W szafie mam wszystko uprasowane i poukladane, posegregowane.
A teraz? Nie sprzatalam od prawie 3mc... Maz nie ogarnie pracy, corki malej i domu... Wizualnie jest ogarniete, ale nic poza tym. Musialam to przebolec... Posprzatam jak dojde do siebie, wbilam to sobie do lepetynki i olalam system