No i jestem po kiepskiej nocy ale na szczęście sytuacja się ustabilizowała. Od kilku dni coś pokaslywal i pojawił się katarek. Cóż to przez powrót do przedszkola pewnie. Ale wczoraj nad ranem 38 stopni a miał jechać z nami na to usg. Dałam przeciwgoraczkowy syrop i myślałam że mu przejdzie i pojechaliśmy sami a prababcia została. Jak wracaliśmy tel z domu że 39,5. No to się wystraszylam i kazałam od razu dac nurofen. Obdzwonilam wszystkich znanych lekarzy i dupa bo nikt nie przyjmował wczoraj. Jak już wróciliśmy dziecko już odplywalo i ponad 40. No to pod prysznic go żeby zbić temperaturę i na pogotowie. Dostał znowu syropy bo to wirusy anie bakterie. I wieczorem też akcja 40 ponad i prysznic i oklady. No ale ranek już dobry :-) lekka goraczka ale strachu się najadlam...