kropelka860
Fanka BB :)
A ja za waszymi radami zmieniłam lekarza, dojeżdżam 1,5h tramwajem + autobusem, ale warto, bo nareszcie wyszłam z gabinetu bez stresu![]()
Super.. a to jest najważniejsze
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
A ja za waszymi radami zmieniłam lekarza, dojeżdżam 1,5h tramwajem + autobusem, ale warto, bo nareszcie wyszłam z gabinetu bez stresu![]()
Anikaaaa
chyba nie będe jadła tej wątróbki.. Jak będę u lekarza to zapytam jak to jest dokładnienarazie będę pić sok z buraka
![]()
No to dopytałam jeszcze o to skierowanie i na szczęście chociaż to się zgadzało. Zapisała mnie na za tydzień wiec w sumie udało się wstrzelić czasowo. Przyszłam do rejestracji w dniu badania tak jak mi powiedziano pół godziny wcześniej. po dziesięciu minutach pani przyszła i się okazało że to nie tu (przychodnia gin a badania robią na patologi). No to poszłam znowu do kolejnej rejestracji i znowu czakanie bo kolejka (z napisem "prosimy o cierpliwość z uwagi na długą weryfikację przez system") Po 10 min powiedziałam o co chodzi a pani na to że muszę mieć pieczątkę z datą od położnej. Wrrr.. no to poszłam. I tam znowu dwie ciężarne przede mną. Położna przemiła wszystko jak dziecku wytłumaczyła i potwierdziła że rzeczywiście jestem zapisana na dziś. I z powrotem do okienka i kolejki... Wypełnianie papierków, ankiet (a kolejka rośnie) upoważnienia do informowania męża i wydawania mu dokumentacji medycznej. I w końcu dane mi było iść na pierwsze piętro pod gabinet USG. Teoretycznie na godzinę ale miałam na 10.30 a weszłam o 12. Generalnie i tak było za kolejnością jak kto przyszedł bo nie wołali po nazwisku tylko na zasadzie jak która z pań się przyznała na którą godzinę ma (jedna oszukała i wepchnęła się). I była jedna pani niezapisana, która nacięła się tak jak ja o mały włos - powiedziano jej że trzeba tylko przyjść - od 9 czekała a jak wychodziłam o 12.30 to nadal tam biedna siedziała.
A to już się sama pofatygowałam i nawet mnie nie sprawdzili. Mogła by moja siostra, szwagierka, ciotka odebrać byle znała moją datę urodzenia...