Oj,
Sojka, jak oni tacy niewdzięczni i JUŻ rzucali takimi tekstami to zupełnie nie miałabym skrupułów! Zwłaszcza jeśli sądzisz że już samym pójściem na pełny macierzyński - będziesz u nich spalona - to tym bardziej nie opłaca się poświęcać teraz. Czy ktokolwiek to doceni, a zwłaszcza za prawie 2 lata?
Sama mam koleżankę, która pracowała do 8 mc, a po macierzyńskim jej podziękowali, bo ponoć nie było dla niej już roboty (wprawdzie rzeczywiście część jej obowiązków odpadło, bo zrezygnowali z niektórych rzeczy, ale prawda jest taka że zatrudnili inną na jej miejsce, która okazała się dobra i przystosowała się już do zmian w organizacji. A firma skorzystała z okazji że ta koleżanka jako jedyna była zatrudniona jeszcze w starej spółce, która praktycznie już nie funkcjonowała, choć formalnie wciąż tak. Wszyscy inni byli już zatrudnieni w nowej spółce, więc nawet gdyby poszła do sądu - to pracodawca wykazałby zamknięcie działalności

) - Koleżanka do dziś zastanawia się, na co było jej tak się poświęcać przez całą ciąże...


Eeeeh. To niestety MOJA firma.

Mam nadzieję że ze mną nie postąpią tak samo, bo uwielbiam tę robotę i ludzi w niej. Pocieszam się tylko tym, że wiem, że szef naprawdę mnie ceni, a po moim odejściu zatrudnili 2 dziewczyny

Ale kto wie co będzie przez tyle czasu? Może młode okażą się jeszcze lepsze, a na pewno wdrożone na bieżąco. Jeśli tak miałoby być, to przynajmniej nie będę się wściekać na samą siebie, że jak głupia walczyłam w pracy z mdłościami i sennością, latałam po schodach i nosiłam ryzy papieru, żeby tylko pracodawcy było dobrze...
Mam nadzieję że zachęciłam Cię tym do odrobiny zdrowego egoizmu (choć właściwie to już nie jest myślenie TYLKO O SOBIE)

A jak dopada Cię jeszcze taka znaczna niemoc - to myślę, że to los podpowiada Ci, co jest słuszne