Właśnie myślę, żeby to gdzieś zgłosić, bo naprawdę żadnej kobiecie nie życzę takiego potraktowania w tak ciężkiej sytuacji. Jeszcze ja jestem z tych, co się nie nastawiają na nic złego, więc tym większe miałam zderzenie z rzeczywistością, a ten zero empatii, byle kasę wyciągnąć. Szczerze mówiąc, na i po tej wizycie płakałam, że w Polsce nie można przeprowadzić aborcji w takiej sytaucji, choć jak dzień później usłyszałam od innego lekarza o możliwości poronienia, to bardzo poczułam jak chcę tego dziecka i że nie wyobrażam sobie go tak po prostu zabić. Jeśli los zdecyduje, że Felci ma nie być na tym świecie, to będę wiedziała, że to dlatego, że nie miałaby szans po porodzie, choć szczerze wierzę, że się urodzi i może nawet jakimś cudem będzie całkiem zdrowa.