Nie wiem czy mój mąż ma taki dar czy jak, ale Krzysiek nie zasypia mi nigdy na rękach (no jak bym noworodkiem to się mu często zdarzało ale nie teraz). Chociażby nie wiem jak był zmęczony, jak długo by nie spał (dzisiaj obudził się z drugiej drzemki o 13:30 i poszedł teraz spać dopiero) to będzie płakał tak długo aż go odłożę go łóżeczka, dam smoka i zaśnie. A tatuś drugi dzień pod rząd został z nim rano sam i na pierwszą drzemkę zasnął mu na rękach od tak. Wczoraj patrzył jak pralka wiruje i przy tym padł, a dzisiaj przy patrzeniu na ptaszki za oknem

zero bujania, zero smoczka czy śpiewania

a przy mamie tak nie umie