Że słodyczami to też mnie trochę irytuje podejście mojej przyszłej teściowej, bo chłopakowi zawsze wpycha, bo lubi, a jak mówię, że to niezdrowe i po co tyle, to mówi, że on chudy to może

A on sam wie, że za dużo tego żre i stara się ograniczać, tyle, że jak ma w domu, to wszyta na raz

Zesztą co to w ogóle za podejście?! Czyli, że jak ktoś gruby, to nie może, a szczupłemu nie zaszkodzi?

I boję się, że później też tak będzie z Czarkiem, dlatego muszę go nauczyć piramidy żywienia i dopiero bym chciała zobaczyć minę babci jak Czarek odmówi batonika na korzyść jakiegoś owocka