Witam się i ja :-)
Skoro już mowa o mężulkach to ja troszkę na niego ponarzekam a później sie poprawie i pochwalę ;-)
Gdy urodził się Oliwierek nie robił nic aby mi pomóc. Nie wiedział wogóle ze ma dziecko. To ja w nocy do niego wstawałam, to ja go kąpałam, przebierałam, ani razu nie zmienił mu pieluszki gdy byłam w pobliżu no chyba że był przeze mnie zmuszony. Jedynie go karmił i usypiał gdy byłam na zajęciach a że mieszkalismy sami w Poznaniu nie miał po prostu i nnego wyjścia.
Gdy zaszłam po raz drugi w ciąże strasznie się cieszył szaleniec jeden. Zmienił sie nie do poznania momentami zastanawiałam sie czy go czasem kosmici nie porwali i eksperymentów nie przeprowadzali, naprawili i oddali hihihi

Dbał o mnie jak nigdy. Robił na noc kaszke Oliwierkowi której do tej pory nawet nie umiał ugotować

Gdy Madi sie urodził to on pierwszy obciął mu paznokietki, to on pierwszy go wykąpał, przebrał uśpic nie uspił bo zasnął sam przy cycusiu.
Do dnia dzisiejszego jest niesamowity. Przyjeżdża z peracy między 19 a 20 zjada szybko obiad i szaleje z dziećmi po czym robi kolację dzieci jedzą i idzie pluskać Amadeuszka nastepnie ubiera i usypia. Dzieci strasznie czekają aż tata przyjedzie a jak widze jak czekają za nim a później super sie bawia czuje sie niesamowicie dumna ze mam takich chłopaków

:-)
Gdy Ami miał ten ciężki tydzień dzielnie mi pomagał to szczegół ze o 8 wyjeżdzał do pracy wstawał razem ze mną i na zmianę nosilismy małego śpiewał, tyle w nim cierpliwości było zdarzało sie że nawet wogóle sie nie kładł mnie wyganiał do łóżka do Oliwierka żebysmy razem sobie spali.
No tyle