Witajcie!
U mnie troche lepiej po kryzysie... Wy jesteście przekochane, umiecie podtrzymać na duchu :-) Mój m jest cholerykiem i głupoty wyprowadzaja go z równowagi, do tego moje hormony i gotowe. Większość rzeczy musze olewać, ale czasami się nie da.
Mnie wczoraj złapało zatrucie pokarmowe, męczyło mnie na dwa końce. Wystraszyłam się, myślicie że dzidzi to nie zaszkodzi???? Do tego w nocy bardzo bolał mnie brzuch, mam nadzieję że to kichy. Troche sie denerwuję, bo nie czuje jeszcze ruchów maleństwa. Do licha, jak nie urok to sraczka... ;-)
Cieszę się że u was wszystko ok, troche podczytuje w miarę możliwości czasu. Buźki!!!!!!!!!