Edda, no dzięki serdeczne:-)
Co u mnie na obiad? To samo co wczoraj, tylko nad surówką myślę, bo brokuła już nie ma. A jutro to nie wiem co zrobię.
Joasia, zadzwoń do tego gościa i powiedz, że to ty decydujesz, ne mąż. Nie daj się.
U mnie jest ogólnie problem z opieką nad dziećmi. Przedszkoli jest kilka, ale przepełnione. Musiałam walczyć, chodzić do burmistrza i inne cuda wianki wyczyniać, żeby mi dziecko do przedszkola przyjęli. Na szczęście nazwisko robi swoje ( męża wuj ciągle walczy z tutejszą władzą i chyba się bali, że jestem taka sama) i stworzyli w tym jednym przedszkolu, które mnie interesowało dodatkową grupę :-)
Póki co nie myślę co będzi za rok:-)
Zaraz mężon wróci, więc zmykam do kuchni