Witam porannie poświątecznie :-)
Dwa dni w rozjazdach. Niby zadowolona, ale było też spięcie.
W niedzielę byliśmy u mojej cioci. Było mega choć mała troszkę marudna - było ok 13 osób jeśli dobrze liczę, więc troszke Pole to przerosło, jednak dała radę. Mój mąż postanowił się wyluzować, i fajnie, bo zawsze u mojej cioci jest spięty i troszkę przegiął :-( nie wiedziałam, że się tak na nim zawiodę. Nie dość, że przedobrzył z procentami to nie dał sobie wytłumaczyć, że jesteśmy z dzieckiem i jest późno więc powinniśmy być już w domu :-( :-( już daaaaawno nie widziałam go po takich procentach więc może to było przyczyną. Wróciliśmy do domu o 21!! Gdzie o tej godzinie mała już zasypia w swoim łóżeczku. Bałam się, że rozreguluje jej się spanie i co? obudziła się o północy

na szczęście wystarczył smoczek i wstała o właściwej porze czyli 2:30. Dziś się to nie powtórzyło więc jest nadzieja, że zapomniała ;-) następnego dnia oczywiście mąż poczuł się winny i przeprosił- nie jesteśmy kłótliwą parą i na szczęście potrafimy przyznać się do błędu. Dzięki tej sytuacji przynajmniej odważyłam się wsiąść za kółko - od porodu nie jeździłam autem jakiś lęk mnie ogarniał. I tak się dobrze czułam, że następnego dnia prowadziłam jadąc do Żyrardów City

z dwóch powodów oczywiście- małż na kacu i moje chęci
Polcia dostała od mojej cioci a swojej babci huśtawkę

i to taką wyczesaną!! dokładnie taką
http://imageshack.us/photo/my-images/405/papasan.jpg/
I tu ogarnął mnie wielki wkurw
wszystko co napisałam dalej się skasowało...
Dziś bądź jutro przyleci kurierem karuzela od mojej Chrzestnej(a córki mojej cioci właśnie) i sądząc po zainteresowaniu tymi ptaszkami i lusterkiem zda u nas egzamin :-) Pola tylko troszkę denerwuje się, że nie może ich dotknąć

bo w niedzielę zauważyłam jak leżała w leżaczku, że stuknęła piąstką w zabawkę. Najpierw się zdziwiła co zrobiła, a potem powtórzyła to kilka razy jeszcze :-) słodziak mój.
W Żyrardów City zawsze to samo, Babcia zmusza nas do jedzenia i zakochanie patrzy na Polcię :-) nawet raz wzięła ją na ręce więc zrobiłam sesję, na pamiątkę :-) długo jej nie trzymała, bo ręce odmawiają posłuszeństwa, ale radość była wielka :-)
Teść i jego kobieta nie mogli się nadziwić jak ona się szybko rozwija, te uśmiechy, głośny śmiech i próby gaworzenia zrobiły furorę
Wróciliśmy do domu przed 19, mała pospała jeszcze do 20 i ... czas na kąpiel - chcieliśmy zrobić jej przyjemność i nalaliśmy więcej wody jednak to jej nie podpasowało, musiałam wylewać hahaha

nagrzałam wcześniej pokój, miałam ciepły ręcznik i obyło się bez większego płaczu

oczywiście był smoczek, ale nie długo, bo potem zaczęły się śmiechy i zabawa
Dziś o godzinie 7 dzidzia już nakarmiona, teraz się buja i troszkę drzemie, mąż wydelegowany do pracy a u mnie herbatka, laptop i zdjęcia

muszę selekcję zrobić
Ładna pogoda się dziś szykuje więc jeszcze chwila i ogarnę się na Mokotów z papierami, w końcu załatwię sprawę meldunkową.
I zapomniałam o czym dalej pisałam :-( :-( no nic...
Może czas na wiosnę? :-)