Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy! Kochane jesteście! :**
'Wojna' trwa nadal. Staram się to jakoś olać, ale nie bardzo mi wychodzi

jakieś tam wspomnienia wracają itp i już... znów mogę płakać... Myślę o dzidzi, żeby z nią wszystko było tylko ok. Już wczoraj miałam fazę, żeby może iść do niego zagadać czy coś, ale się powstrzymałam. Nie mogę za nim latać w nieskończoność, choć to nie łatwe. Przestałam gotować, sprzątać itp. W tym tygodniu mocno się mijamy, ja zaczynam pracę rano, a on po południu i do nocy siedzi. Także jak ja wracam to jego już nie ma. Z jednej strony mnie to cieszy bo przynajmniej nie muszę go oglądać cały dzień wściekłego i mam spokój.
Soglam strasznie mi przykro!!! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego, okropne to mało powiedziane <przytul> podziwiam Cię, że taka silna jesteś, ja bym nie dała rady. Trzymaj się dzielnie. Mam nadzieję, że wszystko samo się oczyści i za niedługo znów będziecie mogli zacząć się starać i tym razem wszystko będzie tak jak powinno być, szczerze Ci tego życzę i trzymam &&&!
lady później napiszę Ci pw.
Idę zaraz do biblioteki, bardzo ładna pogoda się zrobiła to przynajmniej spacer będę miała.
Pozdrawiam Was i wasze dzieciaczki
