reklama

Luty 2012

Hejka kobietki!!!
A ja właśnie zrobiłam sobie brukselkę na masełku i z bułeczką...mniam,mniam,mniam...pychotka. Nawet mój mąż który nie przepada za "zieleniną" zajadał razem ze mną hehe.
 
reklama
Widzę, że apetyty nam dopisują.
Mi ostatnio rozpaczliwie chce się zup. Dziś zrobiłam kalafiorową - drugi raz w życiu. Nagotowałam cały gar, starczy mi na trochę.
Cyśka narobiłaś mi ochoty na brukselkę, aż się rozmarzyłam na jej temat.
 
ani83- wiesz ale kalafiorowej to ja też bym chętnie zjadła.Tylko cholercia jeszcze nigdy nawet jej nie gotowałam, ale jadłam nie raz i bardzo mi smakuje. Tylko nie wiem czy będę potrafiła ją ugotować.ech
 
Flower - a do co ciasta ze śliwkami to powiem Ci że wczoraj po południu leciała w tv reklama właśnie ciasta drożdżowego ze śliwkami. Powiedziałam do męża że strasznie bym takiego ciasta zjadła to się ubrał i pojechał do sklepu:) niestety nie było, tylko strucla z serem. Ale też była dobra. Ale obiecał że jutro mi kupi :):)
Ach te nasze zachcianki.
 
mi mąż wracając z pracy też zorganizował ciasto ze śliwkami, ale wezmę kawałek jutro do koleżanki, do herbatki będzie jak znalazł:-) a kupił teś pyszniutkie śliwki, więc rozkoszuję się owocem
dziś mi się tak pomidorówki zachciało, że musiałam wyciągnąć z zamrażalki i zjeść, dobrze, że ostatnio zostało i zamroziłam sobie;-) była pyszna:tak:
kalafiorowa też mi ostatnio przeszła przez myśl, nawet 1.5 kalafiora mam w lodówce, więc pewnie niedługo zrobię;-)
a to wszystko przez Was, bo piszecie tu o tym pysznym jedzonku:laugh2:
 
cyśka taka zupa to nic trudnego, podpatrzyłam przepis w necie, jakieś kawałki kurczaka gotujesz, jak będzie miękkie dorzucasz pokrojoną w kostkę marchewkę, pietruszkę, seler i ziemniaki (dorzuciłam też pokrojoną kalarepę) a jak się to podgotuje to wrzucasz podzielone na cząstki różyczki kalafiora. Doprawiasz i masz pyszną zupkę. Możesz zaciągnąć śmietaną i wsypać posiekanego koperku, w zależności od upodobań
 
ani83 - hmm no wiesz może to i nie takie trudne.Ale chyba sama bym tylko jadła bo mój mężuś powiedział właśnie że nie lubi takiej zupki. Kurde widzę że jemu ciężej dogodzić z jedzeniem niż mi w ciąży hehe.
Ale powiem Wam dziewuszki że ja ostatnio zjadam mega ilości owoców.Zawsze je lubiłam ale teraz to normalnie kilogramami jem:) ale cieszę się bo to przecież same witaminki. Tylko zawsze po tym jak je zjem to czuję się mega wzdęta i ciężka. Nie wiem co z tym zrobić.Mięta niestety nie pomaga... może macie jakieś pomysły??
 
Cyśka, odkąd na śniadanie jem owsiankę (na wodzie, bo mam alergie na mleko), to praktycznie nie mam wzdęć. A jak nie mam wzdęć, to i mdłości mi minęły, bo u mnie jedno z drugim się łączyło.
 
reklama
geniusia - dzięki może spróbuje tylko z mlekiem.
A co do mdłości to jeszcze do tej pory ani razu ich nie miałam na szczęście i nawet nie wymiotowałam ani razu. Dlatego na początku wszyscy mi się dziwili że nie mam takich dolegliwości :)
Powiem Wam że dla mnie i męża moja ciąża to był najpiękniejszy prezent ślubny:):):)Mogłam tylko o takim pomarzyć. (dowiedzieliśmy się trzy dni przed ślubem i wszyscy byli w szoku że tak się wstrzeliliśmy)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry