Dee bądź dobrej myśli i może istotnie zastanów się nad tym zwolnieniem, wiadomo że sytuacja materialna się Wam pogorszy, ale chyba zdrowie maluszka ważniejsze...
mama Niki moje mieszkanie po wizycie innych dzieciaków też wygląda jakby szarańcza przeszła. Mój synus tak raczej nie rozrzuca zabawek, ale dzieci sa różne, tak więc nie zazdroszczę. Mnie czeka najazd w weekend bo w sobotę przyjeżdza bratowa z trójką (10;8;5) i siostra ze swoją trójeczką (7;4;1,5) a że metraż mam nie za duży to będzie mnie to kosztować sporo nerwów.
Suzi porządki trzeba zrobić, nie ma zmiłuj - mnie tez to czeka. Zniechęca mnie tylko myśl że muszę wszystkie 3 szafy ogarnąć bo moje chłopaki same porządku w szafach nie robią. W najlepszym stanie są ubrania synka bo w miare regularnie je porządkuje, ale szafa męża mnie przeraża.
mama2006 mnie też drażnia różne przytyki męża, chociaż wiele ich nie robi, ale chyba w ciąży bardziej bierzemy wszystko do siebie. Mój np praktycznie co dzień powtarza mi że jestem grubas (nawet jak jeszcze brzucha nie było widać), niby żartem, ale o wiele milej byłoby usłyszeć cokolwiek innego.. już nawet w pracy mi mówią że promienieję a on nic
ani83 nie przy każdym naturalnym porodzie robią lewatywę - ja np nie miałam, a z uczuleń to mnie przy porodzie ampicylina uczuliła, więc teraz juz nie dam jej sobie podać, bo i tak mi potem nie uwierzyli że to uczulenie. Boje się że tym razem skończy się na cesarce. Poród u mnie nie postępował ( 3 razy wywoływali) ale w końcu się udało. Siostra miała to samo, z tym ze u niej prawie od razu podjęli decyzje o cesarce i potem juz za każdym razem ją cieli.
odebrałam dzis wyniki badań i niestety hemoglobina, i hematokryt za niskie tak więc muszę się liczyć z tym że coś mi jutro ginka dodatkowo przepisze
