Byłam rano na krzywej cukrowej.............bleeee obrzydlistwo ta glukoza, ale dało się przeżyć;-)
Flower dla mnie te szpitalne odwiedzinki cioć i wujków to jakaś masakra. Mam nadzieję że mnie ominie ten problem bo będę rodzić poza swoją miejscowością to nikomu nie będzie chciało się dojeżdżać

Męża oczywiście chętnie zobaczę, ewentualnie mamę i siostrę, nikogo więcej nie chcę. Kobieta się krępuje, tu plama, tam cieknie, człowiek obolały a tu pielgrzymki do szpitala

chociaż z drugiej strony jak tu zabronić?........jest z tym problem
Daissy popieram, też bym wolała odwiedziny rodziny gdzieś po 2 tygodniach po narodzinach, aczkolwiek znając życie teściowa będzie w tym samym dniu w którym wrócimy ze szpitala, ale ona nie jest męcząca więc ok. Gorzej bo szwagierka z 3 dziećmi na pewno przyjedzie, moja chrzestna..........o matko już sie źle czuje jak o tym pomyśle. Też nie pozwole całować takiego maleństwa, nie wiadomo co kto przywlecze z pola, jakieś zimowe grypsko albo inne choróbsko. Lepiej nie ryzykować
Monico witamy. co tak późno?;-)
Betibeti fajnie że masz w domu takich fajnych i mądrych synów. Teraz jak patrzy się czasem na młodzież to ręce opadają. Dobrze że są jeszcze normalni ludzie:-)
Dziewczyny powiedzcie jak to z tym jest bo dzisiaj z mamą rozmawiałam na ten temat i nie wiem. Jak będziemy wychodzić z dziećkami ze szpitala. To jak go ubrać? wystarczy np kaftanik, śpiochy, jakiś ciepły sweterek, kombinezon zimowy?? czy jeszcze potem takie dziecko do rożka wsadzać?
I jak przewodzić w foteliku normalnie przypięte czy na rękach?? jak to przypiąć takie maleństwo pasami? kurde nie wyobrażam sobie jakoś
