Ale poważnych tematów od wczoraj... wasza twórczość jest porażająca:-) widać nie należymy do odosobnionych przypadków małżeństwa na dorobku

ale jesteśmy dopiero na etapie szukania działki, ale że nie bierzemy kredytu bo w planach jeszcze budowa domu to odkładamy co sie da, zaciskamy pasa (ku trwodze męża) i szukamy okazji. A mieszkamy póki co w wynajmowanym mieszkaniu, mamy jeden pokój i jeszcze 2 lokatorki, nawet nie wiecie jak marze być sama w mieszkaniu

ale zycia w bloku sobie nie wyobrażam... a mój mąz i tata to też takie złote rączki do tego pracuja w budowlance i jeśli im zdrowie da siły to tez pewnie zrobią kiedys wszystko sami, poza pewnymi pracami, bo np. hydraulika czy dekarza trzeba zamawiać.
Orchideo po części to cie trochę rozumiem, sama miałam takie problemy na początku mojego związku, ja studiowałam sama się utrzymywałam ze stypendium w Warszawie, ściskałam grosz do grosza, miałam poukładany świat i wielkie ambicje, grzeczna, ułożona a tu zjawił się pewnej pięknej nocy mój mąż i straciłam dla niego głowę (dosłownie - w pare godzin później pojechałam z nim do innego miasta 250km od domu nawet nie myśląc że to może byc niebezpieczne) potem przyszło zastanowienie, on pracował za granica, żył z dnia na dzien wydawał wszystkie pieniądze i daleko mu było do mojego ideału, a do tego jak się okazało przerwał naukę po pierwszej klasie liceum, czyli tak naprawde wykształcenie podstawowe, bez zawodu, nic

strasznie mnie to męczyło i każda rozmowa kończyła sie kłótnią chciałam się z nim rozstać, bo nie widziałam z nim wspólnego życia, i to był przełom,

zapisał sie do szkoły zaocznej i po wielu trudach skończył liceum, po dwóch latach wzięliśmy ślub i tak razem walczymy z trudnościami, on nie zawsze ma pracę, bywało że i pare miesięcy żyliśmy tylko z mojej pensji ale widze jak "dorasta" jest całkiem inny niz na początku, i nie raz daje mi popalić ale bardzo sie kochamy i teraz nie chciałabym nic zmieniać

dlatego czasem nie warto sie poddawć, ale tego trzeba chciec we dwoje, bo samemu się cudów nie zdziała
az za dużo sie napisałam... przepraszam ale wiem że nie jest łatwo być razem i przyzna mi to każda z was
