Witam i ja w ten ponury dzień!
Ja tez oczywiście wcześniej niż 2 spać nie poszłam - zaczynam się przyzwyczajać....
Dziś dzień ważenia - waga od dwóch tyg tylko 100 gram w górę - jestem w pozytywnym szoku, bo to co ja w nocy podjadałam przez ost. czas to myślałam, że ze dwa kilo to lekką ręką.
Małż dziś idzie później do pracy - i właściwie tylko na chwilę musi się tam pojawić więc ja dziś pospałam do 12 tej - ja jaki piękny sen miałam - ale zbyt niegrzeczny by tu o nim pisać
Jeśli o krzyki i wrzaski chodzi to mi się tylko zdarza na męża jak wraca ze sklepu bo na nic nie patrzy i zakupy, które mnie zwykle wynoszą 200 zl jego wynoszą 400!!

Nie patrzy na ceny, kupuje wszystkiego za dużo jakbyśmy mieszkali na wsi zabitej dechami a potem krzywo na mnie patrzy jak czegoś nie zjemy i się termin ważności kończy....
A tak to chyba ja jestem tą bardziej pobłażliwą w stosunku do Julki- nie na zasadzie, że wszystko jej wolno tylko cierpliwie jej tłumaczę co zrobiła źle, czemu ma tak nie robić i dlaczego musi pójść na karę - gdzie u mojego męża ten monolog skraca się o" idziesz na karę".
JUlka zachwycona bo nam ciągle na choince przed balkonem sikorka siada i tylko czeka na jakieś jedzonko, a ja nie mam pojęcia co i jak jej dać?
Czy mogę dać im ugotowanej kaszy kuskus? Bo w zimne dni ponoć się właśnie jakieś kasze i słoninę daje...?