Stokrotka odpisuje Ci tutaj,zeby watku z imionami nie zasypywac;-)
Dzieci beda mialy tylko obywatelstwo wloskie,bo ich Tatus jest Wlochem.Mam juz dosc chodzenia za papierami w Polsce i uzerania sie z urzedami,i ciagle slysze tylko "plac" i "dlugie terminy",a potem sie okazuje ze ani w ambasadzie,ani konsulacie,nie mowiac w urzedach w samym kraju Polskim,nie wiedza nic a nic na dany temat,nie mowiac o nowosciach-ile mozna?!?

(nie zeby w IT bylo lepiej,ale przynajmniej na pln Wloch umieja pracowac i byc zyczliwi,no i pomoga nie raz)
Jezeli Vanessa i jej rodzenstwo beda chcieli nauczyc sie mojego rodzimego jezyka w przyszlosci,to nie ma sprawy.V zna teraz tylko slowo i uzywa -baba-babcia.Ja sama uzywam polskiego tylko na forum i jak sie komunikuje z rodzina/przyjaciolmi,ale ze to jest sporadyczne,tak od wielu lat uzywam jezyka mojego kochanego kraju(zawsze twierdzialam,ze Wlochy to moj kraj...nawet wygladam jak Wloszka

).Kiedys zaczelam podrzuca V pare slowek po angielsku,ale jak zaczela wolac meza "daddy",to zaprzestalam.Bedzie miala w przedszkolu angielski i francuski,wiec nie chce dziecka zarzucac jezykami.
Sama jestem poliglotka,ale wiem ze czasem mozna dostac szalu-tym bardziej jak cie do jezykow zmuszano od malego(szkola,nie rodzice).
Szacunek dla rodzin,w ktorych w domu mowi sie w jednym jezyku,a dzieci samoistnie sie uczac drugiego w innym miejscu zamieszkania.Ja zreszta mam dziwne podejscie do wielu spraw,wiec nie zwracajcie uwagi na moje paplanie;-);-);-)
Ops...mowia o kolejnych wstrzasach,ale juz mniejszych.Wlasnie mi sie wydawalo parenasci minut temu,ze cos sie zyrandol kolysal.Hm...jakos nie ciekawie mi.