Natalka - tak się składa, że dają właśnie 100 000

wyszli z założenia, że pomogą swoim dzieciom wystartować. siostrze Miśka kupili mieszkanie za 110 000, więc nam też chcą pomóc - za dobrą radą - nie gardzę, wezmę, ale już kilka razy powtarzałam, że mimo tego to jest nasz dom i my o nim decydujemy, a ich pomoc jest dobrowolna, nieprzymusowa i nie prosiliśmy o nią. jednakowoż nawet gdybym miała o 100 000 więcej zostałabym przy nowym projekcie - większy i wygodniejszy.
przez te 5 lat nauczyłyśmy się ze sobą kłócić, to raczej walka na argumenty, bez obrażania, wyzwisk i przekleństw, najgorszym ciosem jest właśnie wyśmianie kogoś, obrócenie jego argumentu w bezsensowną kupkę racji. obie wiemy, że do końca życia będziemy ze sobą walczyć, nie polubimy się, ale tolerujemy się - ja ją, bo to matka i babcia, a ona mnie, bo dobrze, wie, że syna i wnuki może stracić - dosadnie jej to wykrzyczałam któregoś razu, a że wie, że zmyśla i nie ma racji to boi się, że Misiek wybierze nas - co niejednokrotnie zrobił.