witam sie z rana,
Kora, potrafisz się obrazić, bo nie odniosłam się do Twojego postu i Cię nie pocieszam? Oczywiście, że ROZUMIEM, że jesteś załamana, bo to całkowicie normalne i zrozumiałe, ale co Ci da, że będziesz rozpaczać? Zmienisz coś? Twój płacz zmieni wyniki badań Twojej córki? Sama napisałaś, że malutka coś wyczuwa, a uwierz, że nie ma nic gorszego dla dziecka, niż poczucie, że coś się przed nim ukrywa, że mama przez nie płacze (bo tak dzieci czasami czują), czy cokolwiek. Nie zamierzałam bagatelizować choroby Twojej córki, bynajmniej, ale zdajesz się podchodzić do tego w taki sposób, jakby astma była co najmniej tak ciężka, jak mukowiscydoza, czy nowotwór. Jasne, choroba dziecka to koszmar dla rodzica, ale rozpacz NIGDY NIC NIE ZMIENIA.
Chryste, przestanę chyba w ogóle się odzywać, bo wygląda na to, że trzeba albo pocieszyć, albo milczeć. Zdrowy rozsądek i chłodne podejście są najwyraźniej nie na miejscu...
po pierwsze - wydawało mi się, że właśnie do mojego postu się odniosłaś...
po drugie - nie obraziłam się, bo forum jest wg mnie od tego, żeby ryważac swoje opinie i skoro tu jestem, to to akceptuję. ale cieżko mi nazwać chłodnym podejściem formę w jakiej się wypowiedziałaś.
wcale nie oczekuję, żeby mnie wszyscy głaskali po główce mówiac: o jaka ja Ci współczuję, trzymaj się itd. ale mam ochotę czasem wykrzyczeć co mnie boli, a w domu tego zrobić nie mogę, bo właśnie trzeba trzymać twarz i uśmiech, zeby dziecie spokojnie sobie żyło...
nie siedzę i nie rozpaczam, po prostu musiałam odreagować, jak miałam chwilę że byłam sama = miałam sposobność, zeby wyrzucić to wszystko z siebie...
i jak już pisałam wcześniej, wiem o tym doskonale, że alergia czy cholesterol to nie są problemy w znaczeniu życie - śmierć, tylko raczej "jakość życia i możliwości" i że "inni mają gorzej", ale nie zmienia to moich uczuć, gdy kolejny problem dotyka moje dziecko....
obecnie nie martwię sie alergia i cholesterolem, tylko oczekuję na wiadomosć, czy dziecko ma białaczkę czy nie, choć moze wg Ciebie tego typu wyzwanie również powinno być banalnie proste dla matki i nie upoważnia jej do
chwili słabości....
no trudno...
dzięki dziewczyny za kciuki, wczoraj mnie nastraszyli, ale mam nadzieję, wierzę, że to nie jest żadna poważna choroba szpiku... pewnie pożyjemy w niepewności parę tygodni, choć biorąc pod uwagę, że jest końcówka roku, to termin do hematologa pewnie dostanę na przyszły... najwyżej pójdę do prywatnego, zobaczymy co powie lekarz w poniedziałek....
eklerka, fajnie że dziewczynka

a możesz dać link do tego testu? ja mam USG w następną sobotę 3d/4d - J. sobie zażyczył, bo moja ginka też niechetnie wpuszcza do gabinetu tatusiów... wiec mam nadzieję, ze się dowiemy... cała rodzina J. marzy o chłopcu, bo na razie same dziewczynki są, ale mam nadzieję, ze z dziewczynki też się ucieszą... mnie wszystko jedno, choć w sumie też bym chciała chłopca, żeby parka była, ale dziewczynka będzie bardziej "ekonomiczna", zę względu na ciuchy po siostrzyczce chociażby;-)
dziewczyny mające starsze dzieciaczki od mojej córy - w jakim wieku odstawiłyście pieluchy w nocy? bo odkąd Zosia do przedszkola poszła, zaczeła sie znowu budzić z mokrą pieluchą i nie wiem czy przeczekać czy jakoś działać? moze coś doradzicie?
Noelle, no to życzę siły na trudny dzień!
Kaja, ja juz przestałam czytać forum wcześniaków, pomocowe i chorobowe... nie jestem w stanie... śledze tylko kilka maluszków, które "znam" od dawna ....
ja też mam sajgonik w pracy, bo staram sie pozamykać wszystko, żeby isć na L4 od 27 listopada, wiec tempo mam masakryczne... wczoraj siedziałam od 7.30 do 19... dzisiaj juz trochę krócej planuję, ale część rzeczy za to w domu w weekend popracuję pewnie...