hej Wam, widze ze pelna para idziecie,
Sembo czekam na fotke
A ja...no coż,od 2 dni sobie ze soba nie radze. Dopadl mie straszny dól, rycze i zastanawiam sie jak to bedzie. Oczywiscie jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kase...moj maz teraz miesiac siedzial na urlopie przymusowym, bezplatnym...na szczescie od pon idzie do pracy, ale zaleglosci sie porobily straszne. Nie wiem jak damy sobie rade jak urodze:-(ja bez pracy, bez macierzynskiego, bez niczego. on jedna pensyjka, marna, a wydatkow na prawde sporo. Mamy kredyt na mieszkanie, co miesieczne koszta znacznie przewyzszaja to, co zarabiamy. Poki co, jego rodzice nam pomagaja, ale teraz tesciowa tez byla jakis czas bez pracy, poza tym ja bym wolala miec to poczucie bezpieczenstwa, ze poradze sobie sama, a tego sie nie da powiedziec nawet w 1%. przepraszam, ze Was tak zadreczam, jedne przeczytaja, inne nie, nie wazne, po prostu musze sie wygadac. Martwie sie, nie chce zeby mojej coreczce na, ktora tyle czekalam i tez wykosztowalam, jednak ciezko bylo wyjac z kieszeni w ciagu miesiaca wyjac takie sumy pieniedzy, wiec i dlugi pozostawaly. boje sie jak cholera, tego, co bedzie. Do tego Madzia się nie za bardzo rusza ostatnio, prawie nie czuję kopnięć, a to już ponad 20 tygodni, podobno do 22t mają byc regularne, no zobaczymy. Jakoś tak smutno, mam nadzieje, ze mi przejdzie szybko.