mój 16 maja się urodził w 10minut
ogólnie to przyjęli mnie na patologie koło 13 i potem nic się nie działo, koło 16 zrobili ktg, badanie i chcieli wywoływać, zadzwonili na porodówkę i miejsce miało być za godzinę, po badaniu miałam jakieś tam skurcze, potem coraz częstsze, przed 18 chciałam do toalety, ale powiedzieli, żebym poszła na porodówce, położna nas zaprowadziła, powiedziałą, żebyśmy się rozgościli, a ja w tej toalecie poczułam, że jakby mały pchał się na świat, mąż pobiegł po położną, a ja za 10 minut już miałam w ramionach maluszka