Plucik nie wiem od kiedy mała Ci choruje, ale ja nigdy wcześniej niż po 3 dniach choroby - kiedy domowe sposoby nie wystarczają a sprawa się rozwija, do lekarza nie chodzę i dzieci nie prowadzę. Najpierw paracetamole, tymianek i podbiał na gardło, bo może to anginka i pod kołdrę.
Przy okazji (niekoniecznie Ty tak robisz, więc czasami nie bierz tu do siebie), ale muszę powiedzieć, że z mojej obserwacji i znajomych lekarzy wynika, że ludzie dostają gorączki i od razu do lekarza walą drzwiami. Przychodzi taki pacjent i mówi, że gorączkę ma od wczoraj np.... bosie... i co chce? antybiotyk czy paracetamol bez recepty? Takie wyjście. Zamiast kurować się w chacie idzie kupić i sprzedać do poradni coś swojego i przywlec od innych coś gorszego. Rozumiem, że ktoś 3 dni leży i się pogarsza, ale ludzie poważnie tak się zachowują. Albo gorączki nie zmierzy, przyłazi i mówi, że ma drgawki, a termometru nie ma w domu czy co? a tu nie drgawki tylko dreszcze, 38 stopni i tyle. Lekarze bywają znieczuleni, różne paskudy są w zawodzie, ale ludzi jakiś popieprzonych po poradniach tez masa łazi.... Kuzynka bierze dyżur w święta i zawsze przyjdzie taki co go brzuch pobolewa od kilku miesięcy i własnie chce skonsultować w Wigilię (może samotny), albo katarek jakiś od rana i tak myśli czy ten katar to trzeba zakroplić i czym- straszne....