reklama

Majowe Mamy 2016

szyszunia, tak. Trzeba być na czczo, w trakcie badania nie powinno się chodzić nigdzie i nic nie pić ani jeść.
I w zależności jak lekarz zapisał, jest pobranie na czczo, po godzinie i po dwóch lub tylko na czczo i po godzinie.
 
reklama
Witajcie dziewczyny, ale mi zajęło nadrobienie zaległości… bo trochę mnie tu nie było. Najpierw się przeziębiłam i to wspólnie z mężulą, więc leżeliśmy w łóżku oboje przez kilka dni… kichając i prychając na zmianę. Ja nadal leczę się naturalnymi preparatami. Kiedy mi się poprawiło pojawiły się inne dolegliwości ciążowe. Przestałam się martwić o natężenie odruchów mojego dziecka, bo od kilku dni Adelka zaczęła być bardziej ruchliwa i jestem jej bardzo wdzięczna za to, że za każdym razem omija mój pęcherz.

Do Kaylla - wiem, że cholestaza cię przeraża, ale na podstawie doświadczeń moich koleżanek z tą chorobą mogę wspomnieć, że na pewno wszystko będzie dobrze :)

W sobotę rano miałam jechać do pracy, bo pracuję w Sobotniej Szkole Polskiej ale nie dałam rady. Wydaję mi się, że za dużo czasu spędziłam w piątek przed komputerem… bo potem nie mogłam wstać, nie mówiąc o chodzeniu, umyciu się czy dojściu do łóżka. W sobotę było to samo… ból spojenia łonowego był trudny do wytrzymania więc leżałam cały dzień. Do tego doszły bóle w dolnej części kręgosłupa, no "marzenie"! Za to potem dowiedziałam się, jak jedna z moich "koleżanek" z pracy po tym jak się dowiedziała, że mnie nie będzie to stwierdziła, że ja jestem za bardzo przewrażliwiona. I zrobiło mi się przykro, że ktokolwiek podejrzewa mnie o symulację. Tym bardziej, że ja zawsze przypominałam typ tych naiwnych, lojalnych idealistek. Nie ma to jak kobieta po dwóch porodach potrafi zrozumieć drugą kobietę. Szkoda gadać...

W niedzielę odpuściłam sobie mszę, bo było niby trochę lepiej a jednak podobnie. Wczoraj miałam tylko jedną lekcję online, ale tym razem na fotelu położyłam dodatkową poduszkę pod pupę i na dodatek starałam się nie pochylać w stronę monitora tylko siedzieć wyprostowana lub ewentualnie opierać plecy o oparcie. Faktycznie nie czułam się po tej godzinie, aż tak źle. A dzisiaj jest o niebo lepiej w porównaniu z poprzednimi dniami, ale i tak leżę, bo wolę nie ryzykować. Jutro mam spotkanie z położną, niby niedaleko jest ten nasz ośrodek, ale poprosiłam męża żeby skończył wcześniej pracę i mnie podwiózł. Boję się, że zaniemogę gdzieś po drodze.

Podzielcie się proszę radami co Wy robicie kiedy boli Was spojenie łonowe,pachwiny? Ja próbowałam leciutko masować z zewnątrz, może to też coś pomogło.
 
Pierwszy raz byłam na gimnastyce dla kobiet w ciąży w Alma Matter. Doskonale, że jest takie miejsce i ćwiczyć można sobie do porodu. W moim fitnessie już bali się mnie wpuszczać na zajęcia, jakby to jakiś instruktor za mnie odpowiadał.... Godzina zleciała i człowiek czuje się lżej (choć to dziwnie brzmi).
Potem zrobiłam kilku godzinny kurs po hurtowaniach z tkaninami no i po wstawieniu odmalowanej własnoręcznie komody dla dzidzi nr 3 zmieniam image mojej sypialni. Niestety krawcowa ma czas szyć dopiero od poniedziałku, więc pozostaje mi kreślenie projektu nowej "sukienki dla łóżka" i dekoracji okiennych do końca tygodnia.

Przy okazji z wesołych rzeczy- syn mnie woził po tych hurtowniach i w jednej mówię, że muszę porównać kolor materiału z tym co już mam kupiony w aucie, ale "dziecko pojechało tym autem do bankomatu i muszę zaczekać". A Pani z obsługi wybałuszyła oczy i pyta "dziecku dała Pani samochód?!"To mówię, że "nie dałam, bo to auto dziecka jest" :-) Dziecko ma 192 cm wzrostu...
Kaylla wiesz :cool2:ten lęk, czy teraz będą hemoroidy... Widzisz, będą u wielu z nas, no i co z tego? Czopki sobie kupimy i będzie good. Jak założysz od razu, że ciąża to okres pełen niespodzianek, to nie będziesz się tak sobie przyglądać, przeżywać wszystkiego i szybciutko zapomnisz po porodzie o tych upierdliwościach jakie teraz mamy. Łóżeczko stoi? Ciuszki skompletowane? Bo jak nie, to wiesz :cool2: jest co robić. I może tę książkę o wychowaniu dzieci poczytaj co polecałam "W Paryżu dzieci nie grymaszą"- POTEM JAK ZNALAZŁ.
Co do ciąży ryzyka- cóż, ja jestem po 40-tce i to też ciąża podwyższonego ryzyka. Cholestazy nie mam, znaczy, że mnie coś uczuliło naraz paskudnie, że się tak drapałam. Mam za to poważną skoliozę, ale ćwiczę i masuję się, także funkcjonuję jakoś. Lepiej na razie nie będzie :-) To wszystko nieważne zresztą, byleby dzidzi było ok. Pewnie też będę rodzić na Polnej, ale konieczne to nie jest jeśli z dzieckiem jest ok.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry