A ja mam dzisiaj zagwozdkę:/ Byłam na wizycie u lekarza, ale nie u tego mojego, tylko u innej babki, którą poleciła mi koleżanka (babka ma tytuł profesora i pracuje również w szpitalu). Zapisałam się do niej jakiś miesiąc temu, częsciowo pod wpływem mamy, częściowo sama z siebie, żeby usłyszeć drugą opinię na temat tej mojej cholestazy i postępowania przy niej. Obawiałam się trochę, czy podejście mojego lekarza (badania co tydzień, dwa, i jak ok, to spokojnie czekamy do 40 tygodnia) nie jest zbyt lajtowe, bo jednak kłóciło się z większością tego, co wyczytałam w necie. No i właśnie - jak na razie z małą jest wszystko ok, dzisiaj mi powiedziano, że waży 2,2 kg (tydzień temu było 1,7 kg, więc obstawiam gdzieś pomiędzy, bo raczej tyle nie przybrała na wadze), ale ta lekarka mi powiedziała, że ona by mnie położyła do szpitala tak w 34 tygodniu, żeby jednak mieć tą cholestazę pod kontrolą - częste ktg, w miarę częste badania, no i możliwość szybkiej reakcji, jakby coś się działo. No i teraz nie wiem, co mam z tym fantem zrobić.