reklama

Majowe mamy 2023

reklama
Hej, przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale nagła sytuacja życiowa i totalny brak czasu, sprawił, że nie dane mi było tu zajrzeć.
Na pewno nie dam rady nadrobić ponad tygodnia przerwy, ale melduję, że u mnie wszystko ok i wyczekuję następnej wizyty (26.10) oraz prenaralnych (08.11)
Ogóle czuję się nadal dobrze, chociaż jest dużo bardziej senna i przestało smakować mi wszystko, co mięsne. A tak poza tym, to czasem zastanawiam się, czy ja w ogóle jestem w ciąży 😜
 
Dziewczyny, pytanie mam do tych, które rodziły przez cc. Jak wyglądała u Was sprawa kangurowania? Jak to wygląda? Jedziecie do sali operacyjnej, anestezojolog itd i rodzicie dziecko i co dalej się dzieje? Daja Wam dziecko na chiwilę? tata może kangurować tez 2 h? wy macie dalej operacje i po tej operacji od razu zawożą was do sali, gdzie może być już tata z dzieckiem? Jak długo nie można wstać i co z "puszczaniem znieczulenia"?
Pytam, bo panicznie boje się cc i muszę się chyba psychocznie przygotowac, że zawsze jest ryzyko, że mogę mieć cc :)
Ja w poprzedniej ciąży miałam zaplanowane cc z/w na położenie miednicowe małej. Tata mógł kangurować, na sali operacyjnej zresztą też był ze mną (teraz raczej będzie to nierealne). Pamiętam, że dali mi na trochę córę, ale szybko zabrali, bo mimo pełni lata telepało mnie z zimna. Po 5h byłam juz poodpinana i w pełni sprawna (podobno szybko) i od tej pory dzieciątko już było na stałe przy mnie. Ból, jak dla mnie niewielki (tylko 3 dni brałam jakiś paracetamol), ale wiem, że nie u wszystkich idzie to tak sprawnie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry