Witam Kochane.
Czytam na bieżąco, a nie piszę z pewnych powodów, a raczej z pewnego powodu:-(. Ale nie o tym chciałam.
Kilka z Was pisało o zalanym Kozanowie. Niestety, tam mieszkają moi Rodzice. I ja tam mieszkałam jeszcze kilka lat temu. Przeżyłam tam powódź 13 lat temu. Zalało nasz blok do 2 pietra.
Teraz mieszkam na Muchoborze Wielkim, więc kilka ładnych kilometrów od Kozanowa, całkowicie bezpiecznie.
Moi Rodzice mieszkają w tej części osiedla, która zdołała się obronić, a w zasadzie broni się do chwili obecnej. Wciąż przeciekają wały, jak nie z jednej strony, to z drugiej. Wczoraj układaliśmy jedne worki, to poleciała woda z drugiej strony.
Puki woda nie opadnie nie będę spokojna,nie zacznę jeść, bo ze stresu nie mogę. Co chwila dzwonię do Rodziców.
Kozanów wczoraj był prawdziwym gettem, wpuszczali na osiedle tylko na dowód, nie wiem, jak jest dziś.
Czekam na noc, którą prześpię w całości.
Pozdrawiam Kochane :-) i wybaczcie, że tak mało i tak rzadko.