Mocno trzymam kciuki za nas wszystkie, aby było tylko i wyłącznie coraz lepiej :-) Oby się udało.
Ostatnio sobie myślałam o różnych sprawach i z jednej strony "po co się męczyć w związku, jeżeli się nie układa", ale z drugiej strony (chociaż zawsze mnie irytowały takie teksty, dopóki sama nie miałam dziecka!) - jak widzę jak bardzo Maksio kocha tatę to nie wiem czy potrafiłabym mu tatę "odebrać" tzn. żeby miał tatę "weekendowego" czy coś w tym stylu. Na pewno teraz nie jest na tyle źle, żebym się na to zdecydowała. Poza tym mam stuprocentową świadomość tego, że ew. kolejny związek wcale nie byłby łatwiejszy (przez to, że są dzieci)... więc jednak uważam, że dopóki nie jest tragicznie źle w związku, to warto starać się, żeby jakoś się układało - oczywiście powinny się starać obie strony. Ja aktualnie przeczekuję gorszy okres pewnie wynikający z utraty pracy przez męża, przeprowadzki itd.
U mnie też z przeprowadzki, organizacji życia na nowo, nadmiaru pracy, ciąży... nerwów jak to będzie z drugą dzidzią, bo łatwiej to na pewno mi nie będzie ;-)