Ola K.
Majowe mamy'08
Wiktoria, mam o tyle fajnie, że mogę sobie pracować choćby i godzinkę dziennie, jeżeli tak postanowię, Maks będzie jeździł do żłobka i mam nadzieję że choć troszkę czasu uda mi się wygospodarować. A jeżeli nie, to nie ma dramatu, bo pieniądze nie stanowią u nas czynnika decydującego (poza tym że chcę zabezpieczyć swoje "indywidualne" potrzeby na czas kilku miesięcy, a całość utrzymania rodzinki mogę spokojnie powierzyć mężowi). Tak więc zobaczę jak to będzie. Nie sądzę, żebym dłużej niż te 2 miesiące wytrzymała całkiem bez pracy ale to się okaże w praniu ;-)
myślałam że wyjdę z siebie. Tak jakby mi dawał na to pieniądze albo jakoś nam pomagał. Nie moge go ostatnio słuchać bo zaraz mnie tak denerwuje że to koniec. A od mojego przyszłego męża który jeszcze z nimi mieszka (ale na szczęście niedługo się do mnie wprowadzi) zażyczył żeby dawał mu miesięcznie 500zl na jedzenie a najlepiej jakby 700 dawał. No myślałam że tam nie wytrzymam. Zrozumiałabym jakby cały dzień siedział w domu i nic nie robił ale on w nocy tylko nocuje bo rano idzie do pracy po pracy przychodzi do mnie siedzi do wieczora i pozniej tylko na noc jedzie do domu. A mi się "mój kochany teściu" pyta za każdym razem czy mu coś przywiozłam
a poza tym jest strasznym materialista. A jak mu babkę przywiozłam do kawy to jeszcze powiedział że nie dobra to już powiedziałam że nigdy więcej. Straszny człowiek
nie moge sobie z tym poradzic jest mi bardzo ciezko:-(