Wiktoria, a może jednak pójdź do lekarza wcześniej niż w lutym?
Dzięki dziewczynki, u nas w domu smutna atmosfera, tzn. mąz stara się udawać dzielnego i wszystkich rozstawia po kątach, ale trudno widać tak sobie radzi ze stresem, szczególnie że widzi jak jego ojciec nie może się biedny pozbierać.
A ja jadę dziś wieczorem do lekarza ogólnego bo się już męczę z tym kaszlem i w ogóle zatoki mi rozsadza... echhh tylko mi jeszcze choróbska potrzeba. No i poleci kaska za wizytę i pewnie nowe leki...
W ogóle jeżeli Maks będzie chorował w żłobku to pewnie bardziej mi się opłaci przejść na zwolnienie.... bo jak sobie liczę jakie to "ogromne" faktury wystawię w tym miesiącu, to fajnie będzie jak wyjdę na zero po opłaceniu wszystkich kosztów... prawie nie pracowałam i jeszcze przynajmniej tydzień bez pracy, a najlepiej dwa żeby Maksio nabrał znów odporności.... :-(