Witajcie majóweczki!
Widzę że dzisiaj tutaj pustawo, wszystkie chore biedaczyska.
Własnie zadzwoniła do mnie koleżanka, ta o której wam opowiadałam że sie dowiedziała w 6 m-cu że jest w ciązy. Urodziła 3 tygodnie przed terminem.
Jak pojechała do szpitala z bólami kręgosłupa lekarze powiedzieli że za minimum 2 tygodnie akcja się rozkręci, ona się uparła że napewno już dzisiaj urodzi i rzeczywiście, bez bóli żadnych, no prócz kręgosłupa.
Ma śliczną córeczke z długimi nózkami, na drugi dzień przyszedł do niej lekarz na obchód i powiedział że chyba pomylił sale, bo ona wogóle nie wyglądała jakby dzień wcześniej rodziła dziecko.
Umówiłam się z nią na kontakt do znajomej położnej, mówiła że wystarczy że zapłacę 600 zł a mam takie luksusy i wspaniałą opiekę, własną salę na poród rodzinny. Będę rodzić na Kamińskiego, to już postanowione!
Byłam na inspekcji u męża;-), jestem normalnie w szoku co oni tam zrobili. Mój mąż to ma jednak głowe do takich rzeczy, troszke posiedziałam i nawet pometkowałam cyferki metalowe, jutro tez pojadę, mogę sie im na coś przydać.
Mąż sie cieszył że przyjechała i go pochwaliłam, od razu chce mu sie pilnie pracować.
Ależ tam teraz ładnie, ściany w końcu mają kolory, a towar właenie wykładają. :-)
W poniedziałek otwarcie

ciekawe czy zdążą.
A mnie wczoraj zaczął twardnieć brzuszek, tuż pod pępkiem troszkę się zmartwiłam, ale to chyba normalne bo macica ternuje, tak sobie to tłumaczę, ale w poniedziałek idę do npowego lekarza ciekawe co powie.