reklama

Majóweczki 2020

To u mnie ani razu nie pytali o stolec, tylko o mocz . Jak powiedziałam, że byłam w toalecie i było ok, to kazała następnym razem dzwonić i ona musi mi dać specjalny pojemnik na toaletę, bo muszą dokładnie wiedzieć ile było moczu. Dopiero jak za 3 razem spełniłam wymogi ilościowe dali mi spokój. Chodziło prawdopodobnie o to czy w czasie CC nie zostały uszkodzone / przecięte przewody moczowe. Na szczęście było wszystko ok .
Dziwne, ja nie miałam takich historii. Na początku miałam cewnik, potem wyjeli i o nic nie pytali :) o stolec też nie
 
reklama
To u mnie ani razu nie pytali o stolec, tylko o mocz . Jak powiedziałam, że byłam w toalecie i było ok, to kazała następnym razem dzwonić i ona musi mi dać specjalny pojemnik na toaletę, bo muszą dokładnie wiedzieć ile było moczu. Dopiero jak za 3 razem spełniłam wymogi ilościowe dali mi spokój. Chodziło prawdopodobnie o to czy w czasie CC nie zostały uszkodzone / przecięte przewody moczowe. Na szczęście było wszystko ok .
Może dlatego że ja po sn[emoji4] Pewnie po cc mają inne wymagania.
 
Ja miałam też cewnik z początku. Prawdopodobnie inna procedura, bo ja miałam drugie CC w Szwecji. Za pierwszym razem w Polsce też nie pytali o mocz. (zresztą o stolec też nie)

Zresztą cała operacja przebiegała inaczej niż w Polsce. Każda z osób na sali podeszła do mnie, przedstawiła się i powiedziała krótko czym się zajmuje i co będzie na sali robić (u mnie przy CC było 14 osób) Zostałam zapytana o ulubioną muzykę (wykonawcę) i jego płyta była puszczona w czasie całej operacji. Malutką dostałam do piersi jeszcze w czasie cesarki. Siedziała przy mnie położna i mąż (był przez cały czas ze mną, nawet przecinał pępowinę po wyciągnięciu małej z brzucha pomimo, że to było CC ) i pomagali mi ją przystawić, bo ja miałam unieruchomione obie ręce. Zanim skończyli mnie zszywać, mała już była pojedzona.

Dziwne, ja nie miałam takich historii. Na początku miałam cewnik, potem wyjeli i o nic nie pytali :) o stolec też nie
 
To u mnie ani razu nie pytali o stolec, tylko o mocz . Jak powiedziałam, że byłam w toalecie i było ok, to kazała następnym razem dzwonić i ona musi mi dać specjalny pojemnik na toaletę, bo muszą dokładnie wiedzieć ile było moczu. Dopiero jak za 3 razem spełniłam wymogi ilościowe dali mi spokój. Chodziło prawdopodobnie o to czy w czasie CC nie zostały uszkodzone / przecięte przewody moczowe. Na szczęście było wszystko ok .
u mnie nie sprawdzali tego, tylko wierzyli na slowo. Ciekawe
 
Ja miałam też cewnik z początku. Prawdopodobnie inna procedura, bo ja miałam drugie CC w Szwecji. Za pierwszym razem w Polsce też nie pytali o mocz. (zresztą o stolec też nie)

Zresztą cała operacja przebiegała inaczej niż w Polsce. Każda z osób na sali podeszła do mnie, przedstawiła się i powiedziała krótko czym się zajmuje i co będzie na sali robić (u mnie przy CC było 14 osób) Zostałam zapytana o ulubioną muzykę (wykonawcę) i jego płyta była puszczona w czasie całej operacji. Malutką dostałam do piersi jeszcze w czasie cesarki. Siedziała przy mnie położna i mąż (był przez cały czas ze mną, nawet przecinał pępowinę po wyciągnięciu małej z brzucha pomimo, że to było CC ) i pomagali mi ją przystawić, bo ja miałam unieruchomione obie ręce. Zanim skończyli mnie zszywać, mała już była pojedzona.
Ojej, jestem zakochana w Szwecji odkad bylam tam na Erasmusie <3. Ale obecnosc meza przy cc troche sie wydaje straszna. Rozumiem, ze kotarka byla na tyle duza, ze nie widzial samej operacji?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry