hehe, ja tez unikam przepojenia procentami ;-) mowie ofcoz o stanie sprzed ciazy.
teraz maly kieliszeczek martini na wyjsciu i wsio, a jak mi pieknie szumi i tak ;-) heheheheh
ale w ogole nie zaluje, nie lubialam pic specjalnie :-) wyhulalam sie i git.
chociaz w piatek jedziemy na wesele, siostra w roli opiekunki, mam zamiar wypic troche wiecej, bo nie dam mu cyca :-) hihihi. ale wiecej to pewnie 2 drinki ;-)
pingwinek - otoz to, jest tak, jakby w nocy nie zasypial twardo w ogole! co chwile pojeczy, rzuca sie, przemieszcza po lozku, smok wypadnie - ryk..
sama nie wiem, osochosi, pewnie to ten slawetny kryzys, ale mam nadzieje, ze kiedys mu minie.. to juz ponad miesiac trwa (z malymi, rzadkimi wyjatkami w miare przespanych nocek)
no i to samo z drzemkami w dzien - ciagle spiacy (przez te pieprzone nocki) i mozna robic z nim wszystko, a sie nie obudzi. nieraz 2h ciurem leci.
teraz jestem w ogole wyrodna mater, bo wystawilam dzieciaka na dwor w foteliku, jakos ubranego, a zaczelo wiac i lac

ale skoro spi smacznie, zarzucilam na niego folie przeciwdeszczowa

co mu bede przeszkadzac, hyhy