Dzięki dziewczyny
Już piszę jak to było...
o 9:00 pojechała do szpitala, bo miała skierowanie /no termin był na 5 grudnia/
po badaniu, lekarz zdecydował o cc, bo dziecko było baaaaardzo wysoko i się mu nie spieszyło zbytnio... pierwsza ciaża zakończona cc, bo zero rozwarcia...
no i przed 13 zrobili jej cesarke
i co się okazało
otóż dziecko i łozysko było tak owinięte pepowiną, że dziecko nie mogło samo zejść do kanału
i nigdy by tego nie dokonało

łozysko to już ostatkami sił "pracowało"
wody max. zielone....
ufffff.... dobrze, że jej zrobili cc, bo tak by się mogło zadusić, albo coś... i byłoby nieszczęście
ale z dzieckiem OK, dostał 10 pkt.
dobra, spadam
