dziewczyny, jestem zalamana...
dzis dzwonilam, skarzac sie, na rejestracje i okazalo sie, ze akurat jedna pacjentka zrezygnowala z wizyty... wiec dzis o 16 bylam na usg... i zalamka... tak jak w ogole nie mialam plamien, nic, nawet dzisiaj rano obfity bialy sluzik, tak ledwo sie polozylam na fotel - brunatna wydzielina... i na usg wyszlo, ze dzidziolka na razie nie widac, ze jest tylko pecherzyk ciazowy i woreczek zoltkowy... lekarz twierdzi, ze za wczesnie, ze moze zaplodnienie bylo pozniej, ale przeciez wiem, kiedy mialam owulacje, kiedy implantacje... chyba ze to tylko tak wygladalo... no i poryczalam sie w gabinecie... az mnie przytulil moj gin
ech, zalamana jestem, bo przy mojej pierwszej ciazy tez tak samo bylo... najpierw plamienie, potem dzidziolek za maly jak na swoj "wiek", a pozniej obumarla ciaza i zabieg...
chyba jakas przekleta jestem... przeciez jestem mloda, zdrowa, silna... a nie moge miec dzidzi...
w kazdym razie na razie duphaston 2 razy dziennie i duzo lezenia...
a łzy płyną...