ja sie czesto, niemal codziennie zastanawiam, jak w ogole takie patologie wygladaja w rzeczywistosci... nie wiem, nie potrafie sobie wyobrazic takiej sytuacji, kiedy kobieta nosi dziecko 9 miesiecy, nie idac nigdy na kontrole do lekarza, chlejac, palac, pieprzac sie z kim popadnie, po czym rodza dziecko w szopie, zawijaja w szmaty (chociaz tyle milosci matczynej..) i wyrzucaja..
albo w siatce.. nie dajac malenstwu najmniejszych szans..
zabilabym normalnie.. a kazde takie malenstwo znalazloby u mnie w domku miejsce..
w ogole nie kumam, ze one sie nie boja jakichs powiklan dla siebie.. po porodzie i w ogole. i ze nie mysla o tym dziecku.
ale wlasnie, co musi sie z nimi dziac, w ich domu, zyciu, zeby do takiej tragedii dochodzilo!?
my chyba nie zdajemy sobie sprawy, jak wyglada patologia w rzeczywistosci..
przynajmniej ja nie..
czasem, jak pielegnuje mojego synka, martwiac sie zawsze o jego zdrowko, zastanawiam sie, jak w rodzinach patologicznych przezywaja w ogole te malenstwa.. czy sie nimi ktos zajmuje, jak placza, jak sa chore, jak zrobia siku czy kupke..? jakim cudem one dorastaja w ogole, w takich warunkach, jak czasem pokazuja w tv..???