o rany, ale klimat zapanowal :-) jak o 3 nad ranem...
nieistotna - fajna jestes :-) i dzieki tobie przypomnialam sobie fantastyczne czasy liceum, imprezy do 9 rano, domowki, niespanie kilka nocy z rzedu, wypady w tatry, bieszczady z dnia na dzien, pozniejsze stopowe francje i hiszpanie... tez uzywki i roznorakie doswiadczenia... faceci... (chociaz tylko z dawidem cos wiecej) no i zawalanie szkoly, pisanie wierszy, opowiadan... artysci, hip hopowe towarzystwo, wyjazdy "na domki" na imprezy... debki... mniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam!!!
ale generalnie zawsze bylam w rewelacyjnych stosunkach z rodzicami, ale tez i rodzicow mam zajebistych - wyrozumialych, myslacych nowoczesnie. nigdy nie klamalam, nie uciekalam; moglam powiedziec, ze nie ide do szkoly, jade tu i tu i nigdy nie bylo problemu, o ile sie przyznalam, zadzwonilam... tak wiec w sumie to grzeczna dziewczynka bylam ;-)
przemilczalam tylko kwestie uzywek... tylko do alkoholu i zielska sie przyznalam. ale w sumie nie bylo tego za duzo, wiec po co sie mieli denerwowac.
fajnie bylo byc mlodym i glupim ;-) aaaach.. a i mnie doroslosc szybko dopadla :-) zycie!