Hej. Widzę, że na froncie bez zmian.
Marcia - ja też bym poczekała do wtorku.
Madziolina - najprawdopodobniej jak byłaś rejestrowana w szpitalu, przed porodem, to wypełnialaś kartę na której mogłaś wyrazić nie wyrazić zgody na różne kwestie ze zwiazane z porodem ( np nacięcie krocza, amiopunkcja itp ). Było też kilka pytań o maluszka - czy wyrażasz zgodę na reanimację, szczepienia, i podanie wit K właśnie. Więc pewnie jeśli wyraziłaś tę zgodę to witaminy zostały podane. Ja bardzo powoli dochodzę do siebie. Tak jak po pierwszym cc następnego dnia byłam praktycznie na nogach tak teraz ledwo jestem w stanie dojść do wc. Praktycznie nie mogę się z lozka ruszyć, no i cały czas na prochach :-( trzeci raz nie dam się na to namówić ;-)
A tak w ogóle, u mnie między cięciami jest 1.5 roku różnicy. Jak chdzilam do lekarzy to każdy twierdził, że minimalny czas aby próbować porodu sn to 2 lata. W szpitalu też potwaktowali cc jako uzasadnione do momentu przyjscia ordynatora. Ogólnie siedzialam na fotelu z 7cm rozwarciem i skurczami i słuchałam wykładu ad tego ze cc to nie zabawa i powinno byc wykonywane tylko w ostateczności. Potem była godzina czekania, badanie i okazało się - o dziwo- że mimo pełnego rozwarcia dziecie jest het wysoko i jednak trzeba będzie zrobić cięcie.
Ale przynajmniej ile miałam stresu to moje. A dziś na obchodzie ordynator zrobił powtórkę z rozrywki. No żesz...