katjuszkaa
Fanka BB :)
Dzień dobry :-) Melduje się na szybciutko jedząc śniadanie, bo lokatorka z kolan poszła do niani... mhm to dziecko coraz mniej mnie lubi... m wraca z pracy to przykleja się do niego, teraz poszła do niani.. Czuje konkurencję czy co ;-)
W pracy fajnie, w domu nieźle poza zębami :-( ale ogólnie wszystko ok, tylko ja po prostu zasypiam na stojąco z braku drzemek z K. w ciągu dnia.. Więc przyjdę, bawię się z młodą, coś zjemy, potem m wraca ją przejmuje, aj coś ogarniam, kąpiel i zasypiam razem z młodą.. Trochę mnie to denerwuje, ale zobaczymy jak będzie dalej.
DJMka tu też zimnica, ale nie narzekam po już wolę tak niż 35st bo wtedy to dopiero nieżywa byłam. A K też zupełnie inaczej na chłodzie się zachowuje, tzn lepiej i lepiej śpi.
Kroczek przypomniałam sobie o tych odparzeniach, teraz już pewnie po wszystkim , ale ostatnio odparzyło mi K po malinach.. trzy dni zejść nie chciało, choć używałam standardowo linomagu i alantanu.. Pomógł jak zawsze Bepanthen. Niby lekarlka mi kiedys mówiła że alantan go zastępuje, ale niestety po raz kolejny sprawdza się powiedzonko "co tanie to drogie"
Zbieram się, bo w lesie jestem.
W pracy fajnie, w domu nieźle poza zębami :-( ale ogólnie wszystko ok, tylko ja po prostu zasypiam na stojąco z braku drzemek z K. w ciągu dnia.. Więc przyjdę, bawię się z młodą, coś zjemy, potem m wraca ją przejmuje, aj coś ogarniam, kąpiel i zasypiam razem z młodą.. Trochę mnie to denerwuje, ale zobaczymy jak będzie dalej.
DJMka tu też zimnica, ale nie narzekam po już wolę tak niż 35st bo wtedy to dopiero nieżywa byłam. A K też zupełnie inaczej na chłodzie się zachowuje, tzn lepiej i lepiej śpi.
Kroczek przypomniałam sobie o tych odparzeniach, teraz już pewnie po wszystkim , ale ostatnio odparzyło mi K po malinach.. trzy dni zejść nie chciało, choć używałam standardowo linomagu i alantanu.. Pomógł jak zawsze Bepanthen. Niby lekarlka mi kiedys mówiła że alantan go zastępuje, ale niestety po raz kolejny sprawdza się powiedzonko "co tanie to drogie"
Zbieram się, bo w lesie jestem.
U nas także dzisiaj piski i płacz bo chodzik się zatrzymał na progu, bo gąbka jest mokra, bo mama zjadła śniadanie itp.
udało się trochę chatkę doprowadzić do jako takiego stanu.
I to nowego, dzisiaj mi go przywieźli. Tamten sobie poszedł i nie wrócił (choć bardziej prawdopodobne, że go coś zeżarło :-( ) I tak już się do kota przyzwyczaiłam, że powiedziałam żeby nowego poszukać. Zresztą wszystko zostało, posłanie, miski. No i mamy, z tym ze to kotka
Trzeba będzie ją wysterylizować i będzie spokój ;-) 