I Was tak zostawić na dwa dni i armageddon... nie wiadomo w co ręce włożyć

Dzień dobry tak w ogóle choć z tym różnie. U mnie zadymka, zamieć... wszystko do kupy. Małż ma wracać dziś ale jak on wraca to zawsze taka pogoda więc będę siedzieć w stresie żeby dojechał cały.
Noc koszmar. I jakoś tak się swojsko czuję jak słyszę, że nie jestem w tym sama. Stałam się podwójnym meteopatą czy co... nie śpię nocą jak idzie jakieś zawirowanie pogodowe. I tak było dziś... niby nic... a teraz takie coś za oknem,. Jestem więc niewyspana i rozdrażniona. Będę się ratować gorącą czekoladą za którą zapłacę zgagą

Nadrabiając to... w pasie mam 93 cm.. jak na mnie to dużo... bo już w drzwiach widzę, najpierw pojawia się brzuch potem ja. Niby tragedii nie ma ale hallou... jeszcze dwa miechy a ja już buty ubieram na siedząco bo za diabła nogi nie zadrę do góry

Rozstępy... hmmmmmmmm no nie ma. A z czego to wynika? Na pewno nie jest to zasługa żadnych magicznych środków bo nie używam nic. A jak swędzi to smaruję czymś co aktualnie stoi najbliżej ręki. Za to w pierwszej ciąży pękło mi wszystko. Cycki, brzuch, tyłek... co się dało. Choć przytyłam jedyne 6 kg. Dupa. Co ma wisieć nie utonie

Mam wylane :-)
Coś pisałyście o starzeniu po ciążach... to ja słyszałam teorię młodości i jej się kurczowo trzymam. Amen. I to była teoria naukowa o rezerwach jajnikowych, późniejszej menopauzie itd. Więc laski brzuchy do góry, nie narzekać i dzieci robić
A teraz mi tu pisać którą boli spojenie łonowe? Więzadła? Jak to licho zwał... bo mi chyba nogi chcą się odizolować od reszty ciała, tam mnie napier....

Mogę stać, leżeć, siedzieć... ale jak ruszę nogą to w miejscu łączenia z resztą ciała czuję taki rozrywający ból, że nie pytajcie...Niby znajomy, bo miałam tak w 9 miesiącu poprzednio ale halllooooo mamy dopiero 7... a taki ból mam od 3 tyg. Za cholerę nie mija. Coś mnie gin straszył że jak się za bardzo rozejdę to może być cc. Masakra jakaś...
Rwę kulszową przerabiałam. Jakaś o tym pisała. Miałam tak miesiąc. Widać Młoda jakoś naciskała nerw, że mi od pleców przez tyłek bokiem aż do kolana szło. To minęło, okej, no ale mam teraz taki bajer...
Czy mi się zdaje, czy nas jakiś wirus narzekajstwa napadł
