Witam serdecznie jeszcze raz po długiej przerwie wszystkie mamuśki. Codziennie czytam nasz wątek ale z braku czasu jakoś nie udało mi się nigdy wyskrobać posta. Czynię to dzisiaj. ;-)
Ja już mam za sobą dwie wizyty u ginekologa. Dodam tylko że obie były na nfz. Na każdej miałam wykonane usg a na ostatnim słyszałam bicie serduszka. Następna wizyta za prawie 2 tygodnie i już zostałam poinformowana że mam pojawić się z mężem bo będę miała robione wstępne usg prenatalne czy coś takiego i że mąż będzie miał okazję zobaczyć maluszka.
Objawy naturalnie są i meczą mnie potwornie, zwłaszcza nudności i towarzyszące im odruchy wymiotne.
Mojeboje ja od 15 roku życia słyszałam że szansa na zajście w ciąże (w moim przypadku) będzie niska. Dlaczego? Otóż jak miałam 15 lat usunięto mi jajnik. Wiadomo że miało to miejsce w okresie dojrzewania i lekarze nie potrafili mi odpowiedzieć jak "potoczą się" losy mojego drugiego jajnika. Na każdej wizycie u gina słyszałam że ten jajnik co jest może nie być wystarczająco "dobry", że pewnie nie jest drożny itp. A jednak jestem w 8tc4d. I póki co (odpukać w niemalowane) wszystko jest ok. Dzidzia rośnie a ciąża rozwija się tak jak powinna. (oczywiście mam aplikować sobie luteinę ale to bardziej zachowawczo) I wiesz co....na pierwszej wizycie usłyszałam również, że po pierwsze: mam się tak nie cieszyć że jestem w ciąży bo ja jestem już stara (32 lata) na pierwsze dziecko i prawdopodobieństwo poronienia jest bardzo wysokie; po drugie: mam podejść do tej ciąży jak do pierwszej i ostatniej w życiu tzn. leżeć, zero seksu, zero wyjazdów. A największy hit: I żeby mi nie przyszło do głowy rozpaczać z powodu poronienia...mam się cieszyć że nie urodzę warzywa na które będzie musiało całe społeczeństwo płacić.
I wiesz co zrobiłam...po tych wszystkich latach chodzenia do tego samego lekarza, zmieniłam go.
Więc...głowa do góry! Będzie dobrze.
A z zachcianek to muszę się przyznać że namiętnie chodzę do mojego baru i zamawiam barszczyk, dziwne to trochę bo ja barszczu nie lubię ale zauważyłam że rewelacyjnie gasi u mnie pragnienie.
Ja już mam za sobą dwie wizyty u ginekologa. Dodam tylko że obie były na nfz. Na każdej miałam wykonane usg a na ostatnim słyszałam bicie serduszka. Następna wizyta za prawie 2 tygodnie i już zostałam poinformowana że mam pojawić się z mężem bo będę miała robione wstępne usg prenatalne czy coś takiego i że mąż będzie miał okazję zobaczyć maluszka.

Objawy naturalnie są i meczą mnie potwornie, zwłaszcza nudności i towarzyszące im odruchy wymiotne.
Mojeboje ja od 15 roku życia słyszałam że szansa na zajście w ciąże (w moim przypadku) będzie niska. Dlaczego? Otóż jak miałam 15 lat usunięto mi jajnik. Wiadomo że miało to miejsce w okresie dojrzewania i lekarze nie potrafili mi odpowiedzieć jak "potoczą się" losy mojego drugiego jajnika. Na każdej wizycie u gina słyszałam że ten jajnik co jest może nie być wystarczająco "dobry", że pewnie nie jest drożny itp. A jednak jestem w 8tc4d. I póki co (odpukać w niemalowane) wszystko jest ok. Dzidzia rośnie a ciąża rozwija się tak jak powinna. (oczywiście mam aplikować sobie luteinę ale to bardziej zachowawczo) I wiesz co....na pierwszej wizycie usłyszałam również, że po pierwsze: mam się tak nie cieszyć że jestem w ciąży bo ja jestem już stara (32 lata) na pierwsze dziecko i prawdopodobieństwo poronienia jest bardzo wysokie; po drugie: mam podejść do tej ciąży jak do pierwszej i ostatniej w życiu tzn. leżeć, zero seksu, zero wyjazdów. A największy hit: I żeby mi nie przyszło do głowy rozpaczać z powodu poronienia...mam się cieszyć że nie urodzę warzywa na które będzie musiało całe społeczeństwo płacić.
I wiesz co zrobiłam...po tych wszystkich latach chodzenia do tego samego lekarza, zmieniłam go.
Więc...głowa do góry! Będzie dobrze.A z zachcianek to muszę się przyznać że namiętnie chodzę do mojego baru i zamawiam barszczyk, dziwne to trochę bo ja barszczu nie lubię ale zauważyłam że rewelacyjnie gasi u mnie pragnienie.

ręce opadają, Fajnie że tak szybko to USG genetyczne ci robią, będziesz spokojniejsza

normalnie koszmary dzisiaj miałam. 
Ale musze sie czymś zająć,co by mi szybciej czas do wizyty zlecial... ;-)