Cześć kochane...ależ mam zaległości! Chyba z 50 stron do nadrobienia!

Postaram się doczytać w najbliższym czasie. Trzy tygodnie żyję w zawieszeniu i prowadzę życie tułacze. Najpierw tydzień szpitala, w domu remont więc kolejny tydzień mieszkania u rodziców...ostatni tydzień spędziłam na tapetowaniu, skręcaniu mebli z IKEi i ciągłym sprzątaniu,które nie ma końca...Zaglądając tak raz od czasu namierzyłam,że
Ewa86 też coś pisała o robieniu nowej kuchni...POWODZENIA,ja mam już dość. Remont był generalny na szczęście powoli zmierza do końca- został nam do przykręcenia jeden blat, karnisz, posprzątanie wszystkiego i wprowadzenie się z rzeczami do nowej kuchni

strasznie mi brakowało forum...ale ani czasu nie było i też dostęp do neta miałam ograniczony. Jestem wykończona tym ciągłym syfem, życiem partyzanckim bez możliwości gotowania. Wszystko jest wszędzie i planuję to ogarnąć do końca weekendu. Potem już tylko mycie okien,pranie firanek,pościeli- bo wiadomo wszędzie kurz. Ale za to mam śliczną kuchnię

. Z innych spraw to od paru dni boli mnie gardło i jestem ciągle słaba- ale to przez obniżoną morfologię krwi. Wczoraj miałam wizytę i niestety muszę brać żelazo (ostatni raz jak brałam to dałam radę przyjmować je dwa tygodnie,bo czułam się po nim strasznie źle),lekarz przepisał mi inny preparat licząc,że ten będę lepiej tolerować, ale jest jeszcze gorzej- 15 minut po zażyciu zwymiotowałam (pierwszy raz w ciąży). Już nie wiem sama...jakoś tę krew muszę poprawić a żelaza nie toleruję ani nie wchłaniam

masakra. Poza tym okazało się że podczas pobytu w szpitalu nabyłam grzybicę pochwy - super

więc 12 dni leczenia dopochwowym clotrimazolem. Na szczęście u dzidziusia wszystko ok, wygląda zdrowo i prawidłowo pasuje do wieku ciąży. Z grubsza u mnie tyle- postaram się nadrobić co nieco ,żeby dowiedzieć się co tam się u Was ostatnio działo.