Z tą drugą żoną to trochę przesada
Franek chyba nie do końca rozumiał, że to małe stworzenie to jest taki inny, mały człowiek. Aniela była dla niego długo jak lalka, która płacze i przy której trzeba jakieś rzeczy robić - tak jak naczynia trzeba pozmywać, a łóżko pościelić
Pamiętam, jaki był zaskoczony, jak zaczęła do niego wyciągać ręce, siedzieć czy raczkować. Że ona jednak żyje!
No ale tu wiele od wieku dziecka zależy.
Megi, na pewno nie wszystko rozumie. Ja do tej pory nie mam pewności, czy Franek czai, że tam w brzuchu to naprawdę ktoś siedzi

Chociaż już widział noworodka i jakoś może sobie to wyobrazić. A Aniela nie rozumie na pewno. No ale ważne, żeby mimo wszystko mówić, tłumaczyć - potem można się do tych słów odwołać, a jeśli są dziecku znane, to się bezpieczniej poczuje: "aha, jest tak jak mama mówiła, faktycznie".
Ja się bardzo bałam, że będę rodzić w nocy i Franek się obudzi bez Rodziców.
I... tak się właśnie stało :/ Wyjechaliśmy na porodówkę przed 5 rano... Ale Mąż zaraz wrócił, bo ja jeszcze czekałam na oksy. Mimo wszystko Franek był już obudzony - bez Rodziców, z Wujkami. No ale dał radę. Choć ja ryczałam jak bóbr w szpitalu, nie wiedząc, jak sobie radzi.