reklama

Mamusie z Łodzi

A ja dzieczyny chce sie pochwalic...za 8 miesiecy urodze drugiego dzidziusia:-DBardzo sie ciesze, po akcji w styczniu juz sie nastawilam na dziecko i gdy zrobilam ostatni test i wyszedl negatywny to bylam zla, a teraz 2 tygodnie temu zrobilam sobie 2 testy i oby dwa wyszly pozytywnie, z obliczen wychodzi na 4 tydzien i 2 dni:-)7 marca mam wizyte u lekarza, jak dowiem sie czegos wiecej to napisze. Trzymajcie za mnie kciuki i za fasolke oczywiscie:tak:
 
reklama
A ja dzieczyny chce sie pochwalic...za 8 miesiecy urodze drugiego dzidziusia:-DBardzo sie ciesze, po akcji w styczniu juz sie nastawilam na dziecko i gdy zrobilam ostatni test i wyszedl negatywny to bylam zla, a teraz 2 tygodnie temu zrobilam sobie 2 testy i oby dwa wyszly pozytywnie, z obliczen wychodzi na 4 tydzien i 2 dni:-)7 marca mam wizyte u lekarza, jak dowiem sie czegos wiecej to napisze. Trzymajcie za mnie kciuki i za fasolke oczywiscie:tak:

Również bardzo gratuluję :)
 
Kropecka, Leika w 100% się z Wami zgadzam! dr Dudarewicz to fachura jak nie z tej ziemi. Ja z kolei chodzę do ginekologa, do pani dr Krzewińskiej! Polecam ją z całego serca! Byłam u niego w tamtym tygodniu i zobaczyłam maleńkie serduszko :))

Magdasf1 pewnie nie długo spotkamy się na innym forum :) bo ja obecnie jestem w 7 tygodniu. To Ty w takim razie też załapiesz się na październik :)
Ja już byłam na wizycie bo dostałam plamień, ale na szczęście szybko się skończyły!
Biorę dyphaston i bardzo się oszczędzam.
 
Magdasf1 to już raczej listopadówką będzie ;-), tak jak lucyann :) A tu tak się namnożyło ciężarówek na wątku, że mam nadzieję, że to zaraźliwe :-D:-D
 
Super fajnie, że fasolki się posypały. My nadal czekamy na "odpowiedni moment"...
Beza, Magda, Lucyann gratuluję! :tak::-D
Kropecka, chodzicie już z Olkiem na spacery? Może jak juz wiosna będzie taka prawdziwa to przyjdziecie się pokazać?
Leika z całego serca trzymam kciuki, żeby te fasolki były zaraźliwe.
Co do mojego Olka to wylądował w szpitalu odwodniony i z zapaleniem oskrzeli, które potem okazało się być zapaleniem płuc. Mały miał od końca stycznia zapalenie oskrzeli i dostawał antybiotyk. Poszliśmy z nim na kontrol do przychodni i tam złapał jakąś grypę jelitową. Zaczął wymiotowac i musieliśmy zmienić antybiotyk na domięśniowy. Ten okazął się nieodpowiedni, bo mały źle go znosił, zamieniliśmy na inny. Potem znów wróciły wymioty i mały odmówił picia i jedzenia. Małż pojechał z nim do CZMP bo potrzebna jeszcze była konsultacja neurologiczna a potem znaleźli się w Biegańskim. Tam zostaliśmy dwa tygodnie. W międzyczasie po RTG okazało się że jest niewielkie śródmiąższowe zapalenie płuc a jak już wychodziliśmy po tygodniu na prostą i wydawało się że juz pójdziemy do domu Olo złapał rotawirusa na oddziale. Wróciliśmy tydzień temu, Olo bardzo wychudł, ale już odrabia. Jest w coraz lepszej formie i ciągle by coś jadł. Teraz jeszcze walczymy z zapaleniem spojówek, ale to już "pryszcz" w porównaniu z tym co przeszedł do tej pory.
 
Irlandia strasznie Ci współczuję! Biedaczek, ale musiał się namęczyć. Trzymam kciuki, żeby wszystkie podobne wynalazki omijały Was szerokim łukiem!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry